Ostatni tydzień na światowych rynkach upłynął spokojnie. Większość głównych indeksów zagranicznych poruszała się horyzontalnie lub lekko straciła na wartości. Krótkoterminowa korekta objęła swym zasięgiem zarówno rynek amerykański, jak też giełdy zachodnio- i środkowoeuropejskie. Na razie jednak nie pojawiły się sygnały świadczące o odwróceniu tendencji w średnim terminie.
Na giełdach za oceanem sytuacja cały czas pozostaje bez zmian. Choć w ciągu ostatnich sesji S&P 500 poruszał się horyzontalnie, to jednak cały czas trudno mówić o zakończeniu impulsu wzrostowego. Oczywiście, po kilkutygodniowych zwyżkach rynek jest już dość silnie wykupiony, ale ciągle nie można wykluczyć kontynuacji trendu. Pierwszym sygnałem zapowiadającym rozpoczęcie korekty będzie spadek indeksu poniżej 1115 punktów. W takim przypadku kolejne wsparcie pojawi się w strefie 1095-1100 punktów. O średnioterminowej zmianie trendu będzie jednak można mówić dopiero po pokonaniu dolnego ograniczenia kanału wzrostowego, które w obecnej chwili przebiega w okolicach 1070 punktów. Na razie zatem pozostaje bądź gra na długą stronę rynku, w przypadku kontynuacji wzrostów, bądź oczekiwanie na sygnał zmiany trendu.
Podobnie jak na zachodnich giełdach, ostatnie sesje na rynkach środkowoeuropejskich nie przyniosły zbyt wielkich zmian. PX 50 i WIG poruszały się horyzontalnie, a jedynie BUX odnotował niewielkie spadki. Praski indeks cały czas znajduje się zatem powyżej szczytu z przełomu sierpnia i września ubiegłego roku, a indeks warszawski ciągle go testuje. Podobnie jak tydzień temu, najsłabiej zachowywał się BUX. Choć maksimum z przełomu sierpnia i września przełamał jeszcze w październiku 2003 r., to jednak w ciągu ostatnich tygodni oddał już prawie całą przewagę. Mimo nie najlepszego zachowania węgierskiego indeksu i pewnych kłopotów WIG z pokonaniem ostatniego lokalnego maksimum, cały czas stawiałbym na powrót średnioterminowego trendu wzrostowego. Wydaje mi się, że ostatnie tygodnie to dopiero początek zwyżek, które powinny potrwać przynajmniej do połowy marca 2004 r.