między złotem i akcjami
Złoto odgrywało zawsze specyficzna rolę w świecie inwestycji. Tradycyjnie uznawane jest w Europie i Azji za dobry środek na tak zwane ciężkie czasy: wojny, inflację, rewolucje itp. Ciekawe, że w Stanach Zjednoczonych kruszec nie miał tak znaczącej pozycji na rynku finansowym, zapewne dlatego, iż w historii tego kraju trudno znaleźć przywołane wcześniej przykłady "ciężkich czasów". Specyfika złota wynika także z faktu, że było ono jeszcze na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku podstawą światowego systemu walutowego. Mimo że to się zmieniło, wiele banków centralnych wciąż posiada rezerwy, które traktowane są niemal jak aktywa monetarne.
Należy jednak pamiętać, że jest też druga strona medalu - złoto często traci na wartości w okresach dobrej koniunktury na rynkach akcji. Nic dziwnego, że w szeregu badań statystycznych stwierdzono tzw. negatywną korelację między indeksami giełdowymi a ceną złota. Przykładowo, dla okresu 1948-1975 stwierdzono, że współczynnik korelacji między ceną złota a indeksem amerykańskiej giełdy S&P500 wyniósł -0,4. Oznacza to, że wzrostom cen akcji zwykle towarzyszą spadki cen złota i odwrotnie, jednak zależność ta nie jest zbyt silna.
Właściwość tę można wykorzystać do redukcji ryzyka inwestycji. W uproszczeniu korzyść z dywersyfikacji portfela między aktywa skorelowane ujemnie można przedstawić tak: jeżeli część portfela ulokujemy w złocie, a resztę w akcjach, możemy spodziewać się, że w razie spadków cen akcji wzrośnie wartość tej części portfela, która zainwestowana jest w złoto i odwrotnie.
Jeszcze inaczej można zagadnienie związków między ceną złota a cenami akcji przedstawić za pomocą pojęcia bety. Ze względu na niewielką ujemną korelację z rynkiem akcji, złoto będzie charakteryzować się także niewielką ujemną betą. Teoria finansów mówi, że aktywa charakteryzujące się niewielką betą powinny przynosić małą stopę zwrotu, a jeśli beta jest ujemna - nawet poniżej stopy zwrotu z instrumentów bezpiecznych. W praktyce wyglądało to trochę inaczej. W latach 1971-1998 średnia stopa zwrotu z inwestycji w złoto była niższa od stopy zwrotu z indeksu S&P 500 (odpowiednio 7,5%, wobec 13,5%), ale wyższa niż stopa zwrotu z obligacji rządowych.
Podaż i popyt