Przebieg wczorajszej sesji na rynku terminowym nie przyniósł inwestorom większej dawki wrażeń. Po raz kolejny okazało się, że przy braku notowań w USA na rodzimym parkiecie panuje nuda. Wolumen obrotu zarówno na rynku kasowym, jak i terminowym wyraźnie zmalał, a na parkiecie pozostali tylko najbardziej wytrwali inwestorzy. Ostatecznie po nieciekawej sesji kontrakty terminowe na WIG20 zakończyły dzień niewielką zwyżką.

Z technicznego punktu widzenia obraz rynku nie uległ większym zmianom. W średnim terminie kurs kontraktów znajduje się w trendzie wzrostowym, którego linia przebiega aktualnie na poziomie około 1650 pkt. Analogiczna linia na indeksie znajduje się na wysokości 1640 pkt i stanowi bardzo ważne wsparcie. Ewentualne przełamanie wspomnianych wyżej barier mogłoby wprowadzić sporo zamieszania w szeregach byków. Najbliższy opór stanowi górne ograniczenie konsolidacji w przedziale 1720-1740 pkt. Wyjście kursu kontraktów poza ten zakres rozpoczęłoby kolejną falę wzrostową, której zasięg oszacować można nawet na 1900 pkt.

Na rynku odczuć można wyraźne oczekiwanie inwestorów z jednej strony na wyniki spółek, a z drugiej na rozstrzygnięcie losów planu Hausnera - ten czynnik stanowi obecnie największe ryzyko. Z technicznego punktu widzenia, jeżeli zwyżka ma być kontynuowana, to wybicie powinno wystąpić w trakcie najbliższych sesji - w przeciwnym razie mogą wystąpić sygnały sprzedaży na niektórych wskaźnikach. Odnoszę jednak wrażenie, że akcje przechodzą w "słabe ręce" i nie jest wykluczona silniejsza korekta. Przemawia za tym bardzo wysoki poziom optymizmu, czy też niespotykana od dawna jednomyślność inwestorów w oczekiwaniu na dalsze wzrosty.