Indeks instytutu Ifo, przedstawiający nastroje zachodnioniemieckich przedsiębiorców, wzrósł do 97,4 pkt, z 96,9 w grudniu. Był to dziewiąty kolejny wzrost tego wskaźnika, co doprowadziło go do poziomu najwyższego od stycznia 2001 r. 40 ekonomistów ankietowanych przez agencję Bloomberga nie spodziewało się jego zmiany.
Monachijski instytut Ifo co miesiąc pyta szefów spółek o stan produkcji, zapasów, zamówień, ceny ich wyrobów lub usług i zatrudnienie. Obliczany na tej podstawie indeks jest jednym z najpilniej śledzonych wskaźników gospodarczych w Europie. Subindeks przedstawiający prognozy przedsiębiorców nie zmienił się w styczniu po
8 miesiącach wzrostu. Natomiast inny cząstkowy wskaźnik oceniający bieżącą sytuację wzrósł do 84,3 pkt, z 83,3 w grudniu.
Cały rozwój gospodarczy w II połowie ub.r. niemiecka gospodarka zawdzięcza eksportowi, bo popyt wewnętrzny nie drgnął. W tej sytuacji niesłychanie istotna jest relacja euro do dolara. Po stronie popytu nie widać bowiem zagrożeń, bo zaufanie amerykańskich konsumentów jest największe od półtora roku, niesłychanie szybko rozwija się gospodarka chińska, niewiele ustępuje jej rosyjska. Ze stagnacji wydobyła się Japonia. Efekty tego ożywienia widać również w Wielkiej Brytanii, gdzie zamówienia
w przemyśle wzrosły najbardziej od października 1996 r., a zaufanie przedsiębiorców jest największe od prawie dwóch lat. Rosnący kurs euro sprawia jednak, że towary