Wczorajsza sesja upłynęła w atmosferze oczekiwania na decyzję rządu w sprawie przyjęcia planu Hausnera. Przez większą część sesji zmiany wartości indeksu były niewielkie, a obroty wyraźnie niższe. Rynek kapitałowy zachowywał spokój. Znacznie więcej niepokoju można było zaobserwować na rynku walutowym i papierów dłużnych, gdzie miała miejsce wyprzedaż złotego i obligacji. Po komunikacie z posiedzenia rządu złoty odrobił część wcześniejszych strat, a na parkiecie pojawił się niewielki popyt. Trudno jednak na tej podstawie wyciągać optymistyczne wnioski, program realizowany może bowiem istotnie różnić się od zatwierdzonego. Wczorajsza sesja nie przyniosła więc rozstrzygnięcia, w którą stronę wybije się rynek.

Z technicznego punktu widzenia pozostajemy w fazie stabilizacji. W obecnych okolicznościach trudno jest stwierdzić, czy mamy do czynienia z konsolidacją, czy też z dystrybucją. Biorąc pod uwagę krótkoterminowy trend wzrostowy oraz "bycze" zachowanie giełd amerykańskich, wydaje się, że wybicie powinno wystąpić górą. Z drugiej strony, powstało wiele znaków ostrzegawczych, zwiastujących wystąpienie korekty. Większość wskaźników technicznych wygenerowała już sygnały sprzedaży - brakuje jedynie potwierdzenia w postaci przełamania wsparcia wyznaczonego przez linię trendu (poziom około 1665 pkt). Paradoksalnie, silna postawa giełd amerykańskich grozi głębszą korektą tamtejszych indeksów, co negatywnie odbiłoby się na notowaniach rodzimych spółek. Największy czynnik ryzyka stanowi jednak sytuacja polityczna.

Z punktu widzenia kontynuacji trendu wzrostowego w średnim terminie wystąpienie korekty byłoby zjawiskiem pozytywnym. Kilkuprocentowy spadek WIG20 przed okresem publikacji wyników dałby rynkowi świeży oddech. Dalsze utrzymywanie obecnych poziomów oznaczałoby, że jedynie rewelacyjne wyniki mogłyby przesunąć rynek wyżej. Pomimo wyraźnej poprawy sytuacji gospodarczej, trudno oczekiwać, że każda ze znaczących spółek pozytywnie zaskoczy wynikami.