Według badań Investment Company Institute, fundusze akcji odnotowały napływ środków netto w wysokości 152,77 mld USD. W grupie funduszy zbilansowanych, inwestujących zarówno w akcje, jak i obligacje, także zanotowano wzrost, o 33,18 mld USD. W 2002 r. z wszystkich funduszy akcji w USA wycofano netto 27,75 mld USD.
Jak pisze "Wall Street Journal", także w styczniu br. trwał szał zakupów jednostek uczestnictwa. Według szacunków AMG Data Services, do 28 stycznia fundusze akcyjne odnotowały wpływy w wysokości 21,4 mld USD. To najlepsze cztery tygodnie od marca 2000 r., czyli od momentu pęknięcia internetowej bańki. Inwestorów do nowych zakupów zachęcały otrzymymane pocztą roczne wyciągi z rachunków, z których wynikało, że ich lokaty kapitałowe przyniosły w ubiegłym roku co najmniej kilkunastoprocentowe zwroty.
Drobni inwestorzy zmienili strategię w porówaniu z okresem internetowej hossy końca lat 90., kiedy fundusze cieszyły się ogromną popularnością. Większość wpływających pieniędzy wędrowała do funduszy zbilansowanych. Sporym zainteresowaniem cieszyły się także podmioty lokujące kapitał na rynkach zagranicznych. Z instrumentów o wyższym ryzyku wróciły natomiast do łask lokaty na wschodzących rynkach. Ta ostatnia grupa funduszy odnotowała wzrost wpływów o 3,7 mld USD, najwięcej od 1997 r. (6,1 mld USD). Inwestorzy nie mieli czego żałować. Średni wzrost w tym segmencie rynku wyniósł w ubiegłym roku 55,4%. Także inwestycje w fundusze lokujące w akcjach małych i średnich spółek przyniosły inwestorom w ub.r. ponad 40-procentowe zwroty.
Natomiast umiarkowanym zainteresowaniem cieszyły się fundusze technologiczne. Według szacunków Lippera, nowe wpływy w tej grupie wyniosły 775 mln USD i to pomimo imponujących zwrotów - średnio 55,75%.