Jeszcze pod koniec stycznia wiele wskazywało na trwalsze ochłodzenie nastrojów. Wystarczyła poniedziałkowa sesja, by znów rozpalić je do czerwoności. Analiza techniczna daje w krótkim terminie wyraźną przewagę kupującym. Wczorajszą zniżkę można traktować jako ruch powrotny w kierunku szczytu z początku września ub.r.
Jednocześnie w dalszej perspektywie utrzymują się poważne zagrożenia. Sprowadzają się do tego, czy w niezbyt sprzyjających warunkach zewnętrznych przepchnięcie przez Sejm planu Hausnera wystarczy do zażegnania poważniejszych problemów budżetowych. Notowania euro na świecie będą nadal szły w górę. Są niewielkie szanse na spadek rynkowych stóp procentowych, za to rośnie zagrożenie ich wzrostem. Postrzeganie krajów z naszego regionu nie jest najlepsze, czego wyrazem było wczorajsze ostrzeżenie Fitcha o możliwości obniżenia ratingu Węgrom. Stopniowo pogarsza się klimat na latynoamerykańskich parkietach. Najpierw spadała giełda brazylijska, we wtorek spektakularna przecena (prawie 8%) dotknęła Argentynę. Ptasia grypa odbiła się na kondycji rynków azjatyckich - mocno ucierpiała Tajlandia, znów słabnie Japonia, zwyżka zatrzymała się w Korei.
Publikowane wyniki naszych największych firm wskazują, że mamy do czynienia z pompowaniem spekulacyjnego bąbla w tym segmencie rynku. Banalne byłoby ostrzeganie przed jego nagłym przekłuciem, ale taką możliwość trzeba mieć na uwadze. Decyzja, czy brać udział w tym udział, czy nie, zależy od każdego inwestora. Na razie wynikami rozczarowały Świecie, TP oraz Bank Millennium. Można przypuszczać, że reszta dużych banków też nie będzie miała najlepszych informacji dla inwestorów. Czy odważą się je ignorować?
Od strony technicznej mamy ciekawą sytuację, gdyż WIG20 przebywa w obszarze wyznaczonym czarną świecą z początku września. Jej górna granica nie została przełamana. Tuż powyżej, przy 1750 pkt, znajduje się 61,8-proc. zniesienie bessy trwającej od wiosny 2000 r. do jesieni 2001 r. Dopóki nie dojdzie do zamknięcia ponad tym poziomem istnieje obawa, że segment największych spółek w dalszym ciągu pozostaje w kilkumiesięcznym trendzie bocznym.