Strona rządowa uważa, że samorządy nie będą potrafiły skorzystać z pieniędzy, które oferuje nam Unia. - Wydaje się to o tyle dziwne, że odbyło się bardzo dużo szkoleń - powiedział J. Oleksy. Zdaniem wicepremiera, efektów jak nie było, tak nie ma, a zgłaszane przez gminy projekty stanowią tylko "nikły procent" wszystkich. Nie zgadza ją się z tym samorządowcy. - Projektów jest dużo i jeszcze sporo spłynie - uważa Józef Grzegorz Kurek, burmistrz Mszczonowa.
Ciągle brakuje ustaw
Wiele jednostek samorządowych ciągle czeka na regulacje, które są niezbędne do tego, by czerpać pieniądze z funduszy UE. Od trzech miesięcy leży w Sejmie Narodowy Plan Rozwoju, kolejnych 17 ustaw trafi tam w przyszłym tygodniu. Brak też ponad 400 rozporządzeń wykonawczych. Wszystkie te akty są potrzebne do tego, aby przygotować wnioski. Jednak zdaniem J. Oleksego, od strony instytucjonalnej wszystko "zostanie dopięte" przed naszą akcesją. Obawia się on natomiast niskiego zainteresowania samorządów uczestnictwem w unijnych projektach. - Administracja jest ociężała, nie zna języków obcych, istnieje duża niechęć do tworzenia związków gmin, które mają większą siłę przebicia - twierdzi J. Oleksy. Takie słowa wzbudzają gwałtowny sprzeciw władz lokalnych. - Potrafiliśmy się zjednoczyć i utworzyliśmy związek z 18 okolicznymi gminami - powiedział Antoni Szlagor, burmistrz Żywca. Międzygminny związek otrzymał od UE ponad 120 mln euro na budowę kanalizacji i oczyszczalni ścieków. Także Mszczonów wraz z siedmioma innymi gminami zdobył środki na budowę obwodnicy z Funduszu ISPA.
Samorządowcy uważają, że są przygotowani do absorpcji unijnych środków.
Będzie za dużo projektów?