- Po jedenastu miesiącach mieliśmy zysk w wysokości 600 tys. euro. Grudzień był dobry, więc jesteśmy pełni optymizmu, jeśli chodzi o wynik finansowy za cały rok - powiedzial wczoraj PARKIETOWI dyrektor generalny SN Brussels Airlines Peter Davies. Linie obsłużyły w ub.r. 3,3 mln pasażerów, czyli o 11% więcej niż w poprzednim roku.

- W tym roku spodziewamy się zwiększyć przychody o 12% - zapowiedział szef brukselskich linii.

Obecnie 2,5% przychodów pochodzi z lotów do krajów, które wkrótce przystąpią do UE. Davies liczy, że wkrótce ten wskaźnik podwoi się. Od 28 lutego SN Brussels Airlines wypowiadają tzw. umowę code share (wspólne udostępnianie miejsc w samolotach i obsługiwanie połączeń) LOT-owi i wprowadzają drugi samolot na trasie z Warszawą. - Od wyników finansowych zależy, czy będą kolejne - stwierdził Davies. Od kwietnia samoloty belgijskich linii zaczną latać do Moskwy i St. Petersburga.

Pytany o ewentualną fuzję z Virgin Express, tanimi liniami Richarda Bransona, na temat której spekuluje się od jakiegoś czasu, Davies odpowiedział: Już półtora roku temu były na ten temat prowadzone rozmowy na szczeblu akcjonariuszy. Można być pewnym, że będą wznowione, jeśli nie teraz, to za rok czy dwa. To naturalne, jeśli na krajowym rynku są dwie liczące się linie lotnicze. Podkreślił, że rozmowy między akcjonariuszami pozostają bez wpływu na działalność linii.

Szef SN Brussels Airlines poinformował też, że firma nie szuka na razie możliwości debiutu na giełdzie. - Nasze zasoby kapitału są wystarczające - stwierdził.