Cechą charakterystyczną rynków akcji jest wysoka zmienność cen. Lata chude, kiedy kursy spadają, przeplatają się z latami tłustymi, kiedy notowania rosną. Optymalizacja decyzji inwestycyjnych odbywa się w oparciu o pewne metody - analizę techniczną czy fundamentalną. Fundamentaliści uważają, że wahania cen są, mówiąc w uproszczeniu, odpowiedzią inwestorów na zmiany oczekiwań dotyczących przyszłych zysków (ściślej: przyszłych strumieni pieniężnych). Firmy nie mają przy tym wpływu (lub ich wpływ jest znikomy) na wiele czynników określających warunki ich działalności. Przykładem przepisy prawne i podatki. Te sprawy stanowią domenę polityków i urzędników. Rynki akcji wsłuchują się w ich deklaracje i bacznie się przyglądają działaniom.
Czy starania polityków o reelekcję mogą pozwolić zarobić inwestorom? Okazuje się, że tak. Sugerują to badania przeprowadzone na rynku amerykańskim.
Cykl prezydencki
w Stanach Zjednoczonych
Yale Hirsch jest twórcą teorii tzw. cyklu prezydenckiego. Zaobserwował, że zachowanie rynków akcji jest ściśle związane z poszczególnymi latami rządów danego prezydenta. Podstawą badań była średnia przemysłowa (Dow Jones Industrial Average), najdłużej obliczany indeks za oceanem, który skupia 30 największych korporacji. Kadencja prezydenta USA trwa cztery lata. Hirsch przyjrzał się zmianom średniej przemysłowej w roku wyborów, pierwszym roku powyborczym, drugim roku powyborczym i roku przedwyborczym. Okazało się, że w latach 1896-2003 DJIA najlepiej sobie radził w latach przedwyborczych. Średni wzrost indeksu wyniósł 12,8%. Tylko w pięciu przypadkach na 27 zakończył się spadkiem średniej przemysłowej. Nieco gorzej było w latach wyborów (+8,8%). Najsłabsze rezultaty zostały zanotowane w drugim roku powyborczym. DJIA zyskiwał przeciętnie 3%, w prawie połowie przypadków indeks notował spadek.