Kurs łódzkiego producenta płaszczy i kurtek osiągnął poziom 2,59 zł, najwyższy od września 2000 r. W ciągu kilku dni kapitalizacja firmy podwoiła się (do około 26 mln zł). Imponująca jest płynność. Od początku marca właściciela zmieniło prawie 70% kapitału przedsiębiorstwa. Obroty na groszowej jeszcze do niedawna spółce sięgają po kilka milionów złotych dziennie (wczoraj 8,7 mln zł). Jeszcze większe wrażenie robią dane za okres od początku roku (zwyżka kursu o ponad 330% i wolumen przekraczający 37 mln akcji - 370% kapitału). Przy tym ujawnione zmiany w akcjonariacie ograniczyły się w tym czasie tylko do przekroczenia progu 5% głosów przez jednego inwestora - Elżbietę Sjöblom (ma 6,5% papierów). Na pytanie, co dzieje się w Próchniku, przedstawiciele przedsiębiorstwa odpowiadają od kilku miesięcy podobnie - firma negocjuje nowe kontrakty, szuka odbiorców w kraju i za granicą, myśli o rozwoju sieci sprzedaży oraz rozmawia o pozyskaniu finansowania ze względu na bardzo jej dokuczający brak środków obrotowych. I cały czas walczy o przetrwanie.

Jak informowaliśmy, ostatnio Próchnik pochwalił się umową z Hugo Boss (zlecenie o wartości 750 tys. euro). Jak ujawniła w rozmowie z nami prezes Katarzyna Suszanowicz, trwają zabiegi o pozyskanie innych kontraktów, np. na rynek amerykański. Informacje o fundamentalnym charakterze mogą mieć jednak w tym przypadku drugorzędne znaczenie. Próchnik od ponad roku jest jednym z ulubieńców giełdowych spekulantów.