W poniedziałek kontrakty na indeks WIG20 dotarły do najwyższego poziomu od 5 lutego 2001 roku. Osiągając 1830 pkt, przełamały krótkoterminowy opór wyznaczany przez linię prowadzoną po ostatnich szczytach. Nie ma więc obecnie podstaw, by otwierać średnioterminowe krótkie pozycje. O zmianie sytuacji będzie można mówić dopiero, gdy marcowa seria spadnie poniżej 1700 pkt. Do tego czasu, zważywszy że w każdej z ram czasowych obowiązuje trend wzrostowy, lepiej przebywać w obozie byków. Powodów do sprzedaży nie dają także wskaźniki techniczne. Utrzymują się wprawdzie na wielu z nich negatywne dywergencje, ale te w obecnie mogą co najwyżej prowokować do pozostawania poza rynkiem.

Na ostatnim ożywieniu nie korzystają futures na akcje KGHM. Zwyżki z końca lutego zdołały zaledwie podnieść ich kurs do poprzedniego szczytu, znajdującego się tuż powyżej 33 zł. Na wykresie pochodnych na walory miedziowej spółki cały czas utrzymuje się średnioterminowe wykupienie, które hamuje ewentualne ataki popytu. Niekorzystne sygnały generuje zarówno dzienny, jak i tygodniowy MACD oraz RSI. Zagrożenie przeceną nie jest jednak jeszcze tak duże, by już teraz otwierać krótkie pozycje. Poważne sygnały sprzedaży pojawią się, gdy kontrakty spadną poniżej 30 zł. Wtedy pokonane zostanie wsparcie tworzone przez główną linię hossy oraz ostatni lokalny dołek. Wygenerowany wtedy sygnał sprzedaży powinien spowodować wyprzedaż o przynajmniej kolejne 2 zł, co pozwoli na bezpieczne ustawienie zleceń obronny dla średnioterminowych krótkich pozycji. Zanegowanie negatywnych sygnałów nastąpi, gdy kurs wzrośnie powyżej wspomnianych 33 zł. Wtedy należałoby też rozważyć zamknięcie krótkich pozycji.