Te holenderskie biura, które porozumiały się już z Brytyjczykami, wraz z globalnymi bankami inwestycyjnymi działającymi na obu rynkach - londyńskim i amsterdamskim - odpowiadają za ok. 85% obrotu na giełdzie w Amsterdamie. To cios dla jednego z największych konkurentów giełdy londyńskiej - sojuszu Euronext - właściciela giełdy w Amsterdamie. Brytyjczycy skusili nowych partnerów przede wszystkim opłatami, o ok. 40% niższymi niż na Euronext. Ponadto LSE zastosowała zachęty. Każda instytucja, która zdecydowała się na współpracę do 5 marca, nie musi uiszczać wstępnej opłaty członkowskiej. Przedstawiciele Euronext komentowali te poczynania jako "dumping na rynku kapitałowym".

Giełda londyńska zamierza rozpocząć notowanie akcji 48 największych holenderskich spółek, takich jak np. Philips, już 24 maja. Znajdzie się miejsce dla 25 firm wchodzących w skład głównego wskaźnika giełdy amsterdamskiej - AEX oraz dla 23 średniej wielkości spółek zgrupowanych w indeksie AMX. Obrót będzie się odbywał za pośrednictwem elektronicznego systemu SETS w trybie ciągłym.

Inwestorzy w Wielkiej Brytanii cieszą się z sukcesów LSE. - Wszystkie kroki, które mogą zwiększyć płynność na LSE, jeśli chodzi o obrót holenderskimi walorami, są dobre. Myślę, że podpisanie porozumienia praktycznie z wszystkimi najważniejszymi brokerami w tym kraju to duży sukces giełdy londyńskiej - powiedział agencji Bloomberga Richard Grossman, dyrektor londyńskiego biura Redmayne Bentley Stockbrokers.

Bloomberg