URTiP, mimo nowelizacji, nadal nie będzie mógł zgłosić sprzeciwu do niezgodnego z prawem regulaminu usługodawcy. Regulator nie będzie też w stanie skutecznie interweniować w przypadku nieuzasadnionego zawyżania cen. Jedyna możliwość to apelowanie do rządu o ustalenie cen urzędowych. - To jest martwy przepis, co pociąga za sobą groźbę ograniczania konkurencji - mówił Witold Graboś, prezes Urzędu. Obawia się on tzw. subsydiowania skośnego - sytuacji, gdy operator zawyża ceny usług wyłączonych prawem z konkurencji (jak przesyłanie listów i paczek o wadze poniżej 500 gr) by dotować usługi powszechne (np. usługi kurierskie). W praktyce dotyczy to Poczty Polskiej. Sejmowa komisja infrastruktury opowiedziała się za odrzuceniem poprawki mówiącej o zakazie takiego subsydiowania.

- Protekcjonizm tego typu działa ze szkodą dla rynku, ale także ze szkodą dla Poczty Polskiej, ponieważ nie wymusza zmian w spółce - uważa prezes Graboś. - Już teraz wiemy, że gdyby największe podmioty administracji publicznej, jak np. ZUS, zechciały zrezygnować z jej usług, Poczta miałaby poważne problemy ekonomiczne - powiedział. Już teraz widać, że firmy starają się ograniczyć koszty, doręczając przesyłki za pośrednictwem wynajętych do tego osób. Ale może to skończyć się karą dla firmy. Działalność pocztowa nadal wymaga zezwolenia - chyba że doręcza się przesyłki własne.

Regulator wyraził również niepokój, że urzędy wymagają podawania kodu pocztowego. Numery te są tymczasem jedynie wewnętrzną regulacją Poczty Polskiej. - Nie ma podstawy prawnej, aby w rejestrach wpisywać jakiekolwiek kody. Zastanawiamy się, jak je wyprowadzić z oficjalnych dokumentów - powiedział Witold Graboś.