Indeks dużych spółek rozpoczął dzień od 0,5-proc. spadku. I to był jedyny sukces podaży. Od samego początku na GPW rozpoczęła się bowiem gra pod odbicie w Nowym Jorku. Rynek dość szybko wrócił powyżej czwartkowego zamknięcia. Do kupna akcji zachęcało nie tylko wcześniejsze, relatywnie dobre, zachowanie polskiego rynku w obliczu zamachu terrorystycznego w Madrycie, ale również odrabiające poranne straty giełdy europejskie.
W efekcie WIG20 zakończył dzień prawie 0,8-proc. zwyżką. Na wykresie powstała biała świeca, która w połączeniu z powrotem powyżej 13-dniowej średniej kroczącej oraz domkniętą czwartkową luką bessy niesie ze sobą sporą dawkę optymizmu.
Obecnie najbliższym wsparciem pozostają okolice 1730 pkt (luka hossy z 1 marca br. oraz czteromiesięczna linia trendu wzrostowego). Zarówno w czwartek, jak i w piątek popyt zdołał obronić ten poziom. To, łącznie ze wspomnianymi wyżej elementami, powinno zachęcać do zwieszenia zaangażowania w akcje. Stwarza bowiem nadzieje na test ostatnich maksimów w przyszłym tygodniu. Takiemu ruchowi sprzyjać będzie przewidywane odbicie na globalnych rynkach akcji na najbliższych sesjach. I to niezależnie od tego, jak zakwalifikujemy ostatnie spadki indeksów na tych parkietach.
Pomimo że patrząc na wykres indeksu WIG20 nie tylko nie widać tragedii, ale wręcz można oczekiwać ponownego testu 1815 pkt, to analiza podstawowych wskaźników prowadzi do zupełnie odwrotnych wniosków. Na MACD i na oscylatorze stochastycznym mamy do czynienia ze wstępnymi sygnałami sprzedaży. Źle wygląda również trzymiesięczna negatywna dywergencja na RSI. Oczywiście to za mało, żeby wywołać spadki. Trzeba jednak o tym pamiętać, gdyż w momencie przełamania 1730 pkt zdecydowanie zyskają one na znaczeniu. I wówczas należy liczyć się z głębszymi spadkami. Niedźwiedzie bez większych problemów powinny wtedy sprowadzić indeks do 1600 pkt, gdzie kolejne wsparcie tworzą styczniowe minima oraz linia hossy poprowadzona przez dołki z kwietnia i listopada 2003 r. W przyszłym tygodniu jednak nastawiłbym się raczej na nowe szczyty, niż na przełamanie 1730 pkt.