W trakcie ostatniego "czarnego" tygodnia amerykański indeks S&P 500 spadł z poziomu dwuletniego szczytu, a jednocześnie górnej linii konsolidacji trwającej od końca stycznia. Nie udało się pokonać długoterminowej bariery w postaci 50-proc. zniesienia bessy z lat 2000-2002. Ponieważ wspomniana konsolidacja obejmowała swym zasięgiem przedział ok. 1125-1160 pkt, to potencjał spadkowy wynikający z niej to ok. 35 pkt. Indeks mógłby zatem dotrzeć do 1090 pkt. Zniżka zatrzymała się jednak już powyżej 1100 pkt. O szybszym powstrzymaniu przeceny zdecydowała linia trendu wzrostowego poprowadzona po dołkach, począwszy od maja 2003 r. Prosta ta zahamowała dotąd wszystkie głębsze korekty, w tym we wrześniu ub.r. Piątkowe odbicie z poziomu ok. 1100 pkt idealnie wpisywałoby się w ten dość optymistyczny schemat, gdyby poszły za nim dalsze działania byków. A z tym najwyraźniej może być problem. Jednak dopiero spadek poniżej 1100 pkt ostatecznie zaprzepaści szanse kupujących. Oscylator stochastyczny, który spadł do poziomu najniższego od września ub.r. i osiągnął tym poziom znacznego wyprzedania, daje im do ręki dość mocny atut.

Zdecydowanie mniej optymistycznie przedstawia się obraz średniej przemysłowej Dow Jones. Przede wszystkim indeks ten nie zdołał utrzymać się powyżej linii trendu wzrostowego. Spadek był też silniejszy w stosunku do wcześniejszej konsolidacji. Został zrealizowany cały potencjał zniżkowy wynikający z trendu bocznego.

Najgorzej wypada Nasdaq Composite, który konsekwentnie podąża w dół w kanale spadkowym. Ponieważ indeks zniżkował już do dolnego ograniczenia tej formacji (ok. 1940 pkt), można się spodziewać krótkoterminowego odbicia. I tak nie zmieni to jednak faktu, że w dłuższej perspektywie na rynku technologicznym najwyraźniej doszło już do odwrócenia trendu na spadkowy.

Bardziej optymistycznych sygnałów trudno się też doszukać na rynkach europejskich. Niemiecki DAX już w końcu stycznia spadł poniżej linii trendu wzrostowego, a ostatnia gwałtowna zniżka to dalsza konsekwencja trwającego już dłużej osłabienia.