Propozycje utworzenia grupy finansowej złożonej z PKO i PZU pojawiały się już wcześniej. Minister skarbu deklarował, że chce aby akcje największego polskiego banku detalicznego znalazły się na warszawskiej giełdzie, być może nawet jeszcze w tym roku. Dochody ze sprzedaży PKO miały zasilić borykający się z dużym deficytem budżet. Jednak w piątek Kaniewski powiedział, że utworzenie grupy finansowej ma chronić interesy polskiego kapitału. "Jako minister skarbu państwa nie będą wyrażał zgody na sprzedaż za wszelką cenę. Oczywiście mam świadomość ogromu potrzeb budżetowych, pełne wykonanie zaplanowanych
wpływów z prywatyzacji jest zadaniem niezwykle trudnym, ale jako minister skarbu będę realizował dochody z prywatyzacji jak najpełniej" - powiedział Kaniewski. "Utworzenie polskiej grupy finansowej ma na celu zapobieżenie pełnej dominacji kapitału zagranicznego w systemie finansowym i utrzymanie na dotychczasowym udziale polskich udziałów" - dodał podczas sejmowej debaty o prywatyzacji minister skarbu. Jednak kwestią, którą należałoby wziąć pod uwagę przy tworzeniu grupy finansowej złożonej z PZU i PKO, jest konflikt skarbu państwa z koncernem Eureko, mówią analitycy. Eureko stoi na stanowisku, że ministerstwo nie wywiązało się z umowy prywatyzacyjnej
z 2001 roku i zablokowało przejęcie kontroli nad PZU przez konsorcjum Eureko i Banku Millennium, które w 1999 roku kupiło 30 procent PZU. Ministerstwo skarbu deklaruje, że pracuje nad sposobami rozwiązania sporu. Sprawa trafiła do sądu arbitrażowego. Rzecznik prasowa Eureko Lorrie Morgan powiedziała dziś Reuterowi, że podpisana ze skarbem państwa umowa cały czas obowiązuje i koncern nadal domaga się sprzedaży mu 21
procent akcji PZU.
((Autor: Paweł Sobczak; Redagował: Paweł Florkiewicz; ? [email protected];