WIG20 odrobił już niemal połowę zniżki z poziomu 1815 pkt do 1707 pkt. Przebita została linia krótkoterminowego trendu spadkowego. Jak na razie nie warto jednak przeceniać trwającej od poniedziałku poprawy nastrojów. Przede wszystkim do ostrożności skłania podstawowa analiza średnioterminowego trendu. Wciąż jeszcze indeks nie zdołał powrócić do przebitej niedawno linii tendencji zwyżkowej. Obecnie przebiega ona na poziomie ok. 1770 pkt. Dopóki notowania nie znajdą się nad tą prostą, trzeba uznać, że mamy do czynienia zaledwie z ruchem powrotnym. Jeśli WIG20 nie poradzi sobie z tym oporem, prawdopodobny stanie się spadek do 1700 pkt, czyli wsparcia wynikającego z ostatniego dołka. Na razie nie warto więc popadać w zbytni optymizm. Takie kilkudniowe odreagowanie o niczym nie przesądza. Pozostają więc wątpliwości, czy bykom wystarczy determinacji, by podciągnąć WIG20 z powrotem ponad linię trendu. Obawy te wzmaga dodatkowo MACD, który nie dał dotąd sygnału kupna. Wydaje się jednak, że w razie powrotu ponad linię trendu sytuacja ulegnie radykalnej poprawie. Realna stanie się zwyżka do marcowego szczytu - 1815 pkt.
Ciekawe jest spojrzenie na rynek z długoterminowej perspektywy. Od połowy lutego WIG20 oscyluje wokół 1750 pkt. Nie jest to całkiem przypadkowy poziom. Właśnie tu przebiega 50-proc. zniesienie "wielkiej bessy" z lat 2000-2001. Nie powinno więc dziwić, że byki mają problemy ze sforsowaniem tej bariery. Z drugiej strony nieudane próby wybicia się w górę nie kończą się też dotkliwszymi korektami.
Warto śledzić notowania KGHM z uwagi na znaczenie tej spółki dla całego rynku. Walor ten znajduje się w dość specyficznej sytuacji technicznej. Ostatni dołek wypadł dokładnie na linii wielomiesięcznego trendu zwyżkowego. Silne odbicie dobrze wróży zatem koniunkturze. Sytuacja jest jednak trochę bardziej skomplikowana, bo w okolicy 33 zł przebiega silny opór wynikający ze szczytów z lutego i początku marca. Jeśli KGHM przebije tę barierę, być może znowu stanie się lokomotywą dla całego rynku blue chips.