Jeszcze kilka miesięcy temu - gdy powstawał projekt ustawy o IKE - instytucje finansowe zachwycały się nowymi przepisami. Wiele z nich uznało nawet, że konta emerytalne będą najważniejszym wydarzeniem na rynku kapitałowym w tym roku. Najcieplej pomysł uruchomienia IKE przyjęły towarzystwa funduszy inwestycyjnych.
Słabe zachęty
Wygląda jednak na to, że w miarę upływu czasu optymizm firm, które będą mogły prowadzić konta emerytalne, znacznie osłabł. Dlaczego? - Zaproponowane przez ministerstwo pracy ulgi podatkowe są zbyt słabe, aby zachęcić Polaków do oszczędzania - uważa Marcin Kruszewski, dyrektor biura ubezpieczeń i funduszy inwestycyjnych w banku Pekao (dochody z oszczędności gromadzonych na IKE mają być zwolnione tylko z podatku od zysków kapitałowych).
Brak edukacji
Kolejny problem to brak wiedzy o produktach oszczędnościowych. Wiceminister pracy Krzysztof Pater poinformował - podczas sejmowej debaty nad ustawą o IKE - że rząd nie ma pieniędzy na edukację nt. konieczności oszczędzania na emeryturę. - W społeczeństwie nie ma nawyków oszczędzania. Jest za to duża nieufność do produktów finansowych - uważa Elżbieta Rohde, poseł SKL. Jej zdaniem, wyliczenia resortu pracy zakładające, że do IKE przystąpi między 1,7 a 3,5 mln osób, są mocno przesadzone. Podobnie sądzi Zbigniew Jagiełło, prezes Pioneer Pekao TFI. - W funduszach inwestycyjnych oszczędza obecnie ok. miliona osób. Sądzę, że tylko 20-30% z nich zdecyduje się założyć konta emerytalne. Skąd weźmie się reszta? - zastanawia się Z. Jagiełło.