Główne amerykańskie indeksy pozostają blisko szczytów. Sytuacja techniczna jest bardzo interesująca. Od tego bowiem, kto wygra batalie na obecnych poziomach cenowych, zależeć może koniunktura w całym 2004 roku. Przełamanie ostatniej słabości i zdecydowany atak, a następnie pokonanie poziomu 1157 pkt przez S&P500 oraz 10737 pkt przez Średnią Przemysłową otworzy drogę do dalszej zwyżki. Tym samym hossa mogłaby zostać przedłużona do końca III kwartału, kiedy to zgodnie z tzw. cyklem prezydenckim należy sprzedać akcje.
W realizacji takiego scenariusza przeszkodzić mogą coraz większe obawy o możliwość podwyżki stóp procentowych. Jak pokazują przykłady z ostatnich dni, inwestorzy realizują zyski w reakcji na dobre dane makroekonomiczne, ignorując jednocześnie pozytywne informacje napływające ze spółek. Skutkiem takiego zachowania może być odwrót spod oporów, a w konsekwencji formacja podwójnego szczytu definitywnie kończącego hossę (Sell in May and Go Away?).
Ostatnie, słabsze zachowanie amerykańskich indeksów, zaniepokoiły również graczy z Kraju Kwitnącej Wiśni. Czwartkowy spadek o 2,5% indeksu Nikkei i będąca jego konsekwencją długa czarna świeca świadczą o przynajmniej krótkoterminowej zmianie nastrojów na tym rynku. Jeżeli przeanalizujemy aktualną sytuację techniczną na wykresie, to z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, iż w przyszłym tygodniu dojdzie do testu wsparcia na poziomie 11,2 tys. pkt (11-miesięczna linia hossy oraz lokalne szczyty z października 2003 i stycznia 2004 r.). Za takim scenariuszem przemawia nie tylko zdecydowane odbicie się od ważnego oporu na 12 tys. pkt czy pokonanie 15-sesyjnej średniej, ale również zauważalne negatywne dywergencje na RSI i Price ROC.
Inwestorów mogą zaniepokoić również podażowe świece rysujące się na wykresie tygodniowym (dwie spadające gwiazdy). Stąd też wiele wskazuje na to, że najbliższe sesje upłyną pod znakiem spadków. Tylko od postawy byków będzie zależało, czy będą one jedynie korektą, czy też początkiem końca niemal rocznej hossy.