Wciąż trwa najdłuższa fala wzrostowa WIG20 w tym roku, rozpoczęta w drugiej połowie marca. W trakcie tego etapu hossy mieliśmy kilka sesji o najwyższych w tym roku obrotach, zbliżonych do tych, jakie zanotowano u schyłku hossy w sierpniu ub.r. Duża wymiana skłania więc raczej do ostrożności - może to być sygnał, że popyt ulega wyczerpaniu. Na mocno wzrostowych sesjach 2 i 13 kwietnia obroty akcjami z WIG20 przekroczyły 500 mln zł, były więc powody do niepokoju. A jednak podaż nie zaatakowała. Rynek jest wciąż silny, nie ma determinacji do pozbywania się akcji i realizacji zysków.
Schemat fałszywego wybicia
Zastanawiać się można, czy ta długa, ale dość spokojna fala wzrostowa przekreśliła już schemat tegorocznej "szarpanej" hossy, w której dochodziło kilka razy do kilkudziesięciopunktowych korekt (styczeń, luty, marzec). Schemat ten widać dobrze, jeśli spojrzymy na wykres tzw. kanału cenowego, czyli kursów najwyższych i najniższych z ostatnich 20 sesji, wyliczanych dla każdego kolejnego dnia. Od początku roku do marca powtarzała się charakterystyczna sytuacja - kiedy tylko indeks wzrósł powyżej górnej linii kanału cenowego (wybicie w górę), bardzo szybko następowała korekta poniżej poziomu tego fałszywego wybicia. Co jednak ważne, żaden z tych korekcyjnych ruchów nie sprowadził indeksu poniżej dolnej linii kanału cenowego, co byłoby sygnałem sprzedaży.
Korekta? Niekoniecznie
Kilka sesji temu ponownie doszło do wybicia w górę. Zgodnie z dotychczasowym schematem, zdarzenie to zapowiada korektę. Czy tak faktycznie się stanie? Niekoniecznie. Ciekawe wnioski można wysnuć, jeśli spojrzymy na linie trendu z perspektywy ubiegłorocznej hossy. Jak widać na wykresie, ówczesna linia tendencji zwyżkowej od początku br. stała się wyraźną barierą dla wzrostu. Równocześnie prosta ta jest równoległa do tegorocznej linii trendu rosnącego. Rozsądne jest więc założenie, że ruch w górę w ramach tego kanału będzie kontynuowany. Obecnie górna linia tej formacji przebiega na poziomie ok. 1900 pkt, więc względnie blisko bieżącej wartości. Jeśli jednak zwyżka będzie przebiegać w niezbyt szybkim tempie (czyli tak jak dotychczas), górna linia kanału przesunie się wyraźnie w kierunku 2000 pkt, a korekta odsunie się w czasie.