- Wzrost sprzedaży zawdzięczamy zmieniającym się preferencjom Polaków. Piją coraz więcej piwa - twierdzi Danuta Gut, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego. Z danych tej instytucji (w jej skład wchodzą browary produkujące łącznie 95% piwa w Polsce) wynika, że utrzymuje się wzrost spożycia piwa w butelkach (52,9% udziału w rynku w I kwartale 2004 r., o 1,6 pkt proc. więcej niż w tym samym okresie 2003 r.), a nadal spada w punktach gastronomicznych i barach (udział KEG obniżył się o 1 pkt proc., do 11,2% w pierwszych trzech miesiącach tego roku). Spadła także sprzedaż w puszkach z 36,6% w ubiegłym roku, do 35,9% w roku obecnym.
Gorsza przyszłość
Przedstawiciele browarów są zadowoleni z wyników I kwartału. Obawiają się jednak, że ta dynamika ulegnie zachwianiu po wejściu Polski do UE. - Ministerstwo Finansów zadecydowało o nieobniżaniu akcyzy. Poinformowało nas, że zamierza interweniować dopiero wtedy, kiedy rynek piwa się załamie - mówi D. Gut. - To będzie proces. Skutki takiej decyzji będą zauważalne za 2-3 lata - dodaje.
Co po maju?
Po wejściu Polski do wspólnoty każdy będzie mógł przywieźć jednorazowo dla siebie 110 litrów piwa. Pojawiły się nawet plany, żeby w ogóle znieść ograniczenia. Przedstawiciele browarów obawiają się, że Polacy chętniej będą kupować tańsze piwo czeskie lub niemieckie. - Obliczyliśmy, że przy takich samych kosztach musimy dołożyć do jednej butelki 25-30 gr w związku z dwa razy wyższą akcyzą niż u naszych unijnych sąsiadów - mówi D. Gut. Z drugiej strony przedstawiciele ZPPP podkreślają, że w Polsce mamy jedne z najniższych kosztów wytworzenia piwa w Europie.