Reklama

Zmiana nastawienia coraz bliższa

Ceny żywności w I połowie kwietnia wzrosły o 2,3% wobec I połowy marca - poinformował GUS. Takiego skoku dawno nie było. Zdaniem niektórych ekonomistów, to kolejna informacja, przybliżająca zmianę nastawienia w polityce pieniężnej. Jednak większość oczekuje, że nie nastąpi to jeszcze na rozpoczynającym się w poniedziałek posiedzeniu RPP.

Publikacja: 24.04.2004 09:19

Podczas pierwszego posiedzenia, w lutym, Rada Polityki Pieniężnej ostrzegła, że może zmienić nastawienie z neutralnego (w którym bardziej prawdopodobne są obniżki stóp) na restrykcyjne (bardziej możliwe są podwyżki). To ostrzeżenie powtórzyła także w marcu. Czy na takim ostrzeżeniu RPP poprzestanie także w kwietniu?

- Jak się popatrzy na ostatnie dane, to widać, że czynników pobudzających inflację jest coraz więcej - powiedział Maciej Krzak, główny ekonomista Banku Handlowego. - Ożywienie gospodarcze jest silniejsze, niż wcześniej oczekiwano, ceny produkcji rosną szybko. Płace wzrosły dość mocno po raz kolejny z rzędu. Moim zdaniem, na tym (poniedziałkowym - red.) posiedzeniu RPP zdecyduje się na zmianę nastawienia w polityce pieniężnej.

Na dodatek, w piątek GUS poinformował o cenach żywności w I połowie kwietnia. A te poszły wysoko do góry. Główną przyczyną był drożejący cukier (cena tego towaru oraz dżemów wzrosła aż o ponad 15%). Mocno zdrożały także owoce i warzywa (odpowiednio o 4,7% i 6,2%). Te dane spowodowały, że analitycy podwyższyli swoje prognozy inflacyjne. PKO BP spodziewa się, że inflacja na koniec kwietnia sięgnie między 2,1% a 2,3%. Z kolei BRE szacuje ten wskaźnik na poziomie 2,2-2,3%.

Jednak, mimo takich informacji, większość analityków uważa, że RPP jeszcze wstrzyma się ze zmianą nastawienia w polityce pieniężnej.

- Dane o produkcji były lepsze, niż się spodziewano, wzrost produkcji wyższy - powiedział Piotr Kalisz, ekonomista PKO BP. - Jednak, faktycznie, te dane nie oznaczają zmiany sytuacji gospodarczej w kraju. Obserwowany ostatnio wzrost popytu jest czynnikiem sezonowym i wynika z bliskiego wejścia naszego kraju do Unii Europejskiej.

Reklama
Reklama

Jego zdaniem, wejście Polski do UE jest czynnikiem, który raczej opóźni zmianę nastawienia Rady.

- Gdyby okazało się, że mamy do czynienia z szokiem gospodarczym i spowolnieniem wzrostu po akcesji, wtedy RPP znowu musiałaby zmieniać nastawienie, tym razem na neutralne - dodał.

Mirosław Gronicki, główny ekonomista Banku Millennium, także spokojnie patrzy na ostatnie dane.

- Czy świadczą o tym, że coś nam zagraża? Moim zdaniem, nie - powiedział. - Wzrost cen produkcji jest wysoki, ale wynika z osłabienia złotego oraz z szoków zewnętrznych - wyższych cen ropy i stali. Poza tym, popyt jest nadal niski, bo ostatnie wzrosty sprzedaży to czynnik sezonowy. Dlatego - moim zdaniem - Rada nie powinna jeszcze zmieniać nastawienia. Jeśli taka sytuacja się utrzyma, to wtedy można myśleć o takiej zmianie a potem - podwyżce stóp.

Zdaniem większości analityków, o wiele bardziej prawdopodobne jest, że Rada zmieni swoje nastawienie dopiero w maju. A jeśli ceny nadal będą szły w górę, w drugiej połowie roku może zacząć podwyższać stopy procentowe.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama