Podczas pierwszego posiedzenia, w lutym, Rada Polityki Pieniężnej ostrzegła, że może zmienić nastawienie z neutralnego (w którym bardziej prawdopodobne są obniżki stóp) na restrykcyjne (bardziej możliwe są podwyżki). To ostrzeżenie powtórzyła także w marcu. Czy na takim ostrzeżeniu RPP poprzestanie także w kwietniu?
- Jak się popatrzy na ostatnie dane, to widać, że czynników pobudzających inflację jest coraz więcej - powiedział Maciej Krzak, główny ekonomista Banku Handlowego. - Ożywienie gospodarcze jest silniejsze, niż wcześniej oczekiwano, ceny produkcji rosną szybko. Płace wzrosły dość mocno po raz kolejny z rzędu. Moim zdaniem, na tym (poniedziałkowym - red.) posiedzeniu RPP zdecyduje się na zmianę nastawienia w polityce pieniężnej.
Na dodatek, w piątek GUS poinformował o cenach żywności w I połowie kwietnia. A te poszły wysoko do góry. Główną przyczyną był drożejący cukier (cena tego towaru oraz dżemów wzrosła aż o ponad 15%). Mocno zdrożały także owoce i warzywa (odpowiednio o 4,7% i 6,2%). Te dane spowodowały, że analitycy podwyższyli swoje prognozy inflacyjne. PKO BP spodziewa się, że inflacja na koniec kwietnia sięgnie między 2,1% a 2,3%. Z kolei BRE szacuje ten wskaźnik na poziomie 2,2-2,3%.
Jednak, mimo takich informacji, większość analityków uważa, że RPP jeszcze wstrzyma się ze zmianą nastawienia w polityce pieniężnej.
- Dane o produkcji były lepsze, niż się spodziewano, wzrost produkcji wyższy - powiedział Piotr Kalisz, ekonomista PKO BP. - Jednak, faktycznie, te dane nie oznaczają zmiany sytuacji gospodarczej w kraju. Obserwowany ostatnio wzrost popytu jest czynnikiem sezonowym i wynika z bliskiego wejścia naszego kraju do Unii Europejskiej.