Poza głowami państw, głównie reprezentującymi jednak tylko kraje naszego regionu, i innymi przedstawicielami rządów, w szczycie wezmą też udział reprezentanci świata biznesu, organizacji międzynarodowych, banków centralnych czy organizacji religijnych. Ogółem Warszawa będzie gościć przedstawicieli ok. 45 krajów, w tym wszystkich 25, które od 1 maja będą tworzyć poszerzoną Unię Europejską.

- Szczyt podkreśli rolę Polski, jako kraju, który w istotny sposób przyczynił się do poszerzenia Unii Europejskiej - zapowiedział ambasador Jerzy Koźmiński, przewodniczący polskiego komitetu organizacyjnego. Wskazał na cztery najważniejsze tematy obrad: poszerzenie Unii, przekształcenia wewnętrzne tej organizacji, co dalej ze Wspólnotą i jej pozycja w świecie (głównie stosunki transatlantyckie).

Reprezentanci World Economic Forum - Thierry Malleret, jeden z dyrektorów tej instytucji odpowiedzialny za regionalne przedstawicielstwa, i Macha Levinson, dyrektor ds. Europy Środkowowschodniej - podkreślili, że będzie to już 8. europejski szczyt organizowany przez tę instytucję. Rangę spotkania podkreśla - ich zdaniem - statystyka. - Warszawskie spotkanie ma być o 14 pkt proc. lepsze niż te przed dwoma laty w Salzburgu - zażartował T. Malleret. - Teraz wśród reprezentantów państw poszerzonej Unii ma być aż 80% prezydentów lub premierów, w Austrii, gdy w Unii było 15 państw, było ich tylko 60% - dowodził.

Koszty organizacji imprezy weźmie na siebie przede wszystkim World Economic Forum (instytucja utrzymująca się ze składek członków, głównie dużych firm). Budżet warszawskiego szczytu organizacja ze Szwajcarii szacuje na 1,5 mln euro. Resztę pokryje strona Polska, która poniesie przede wszystkim wydatki związane z zapewnieniem bezpieczeństwa uczestników szczytu i utrzymaniem porządku w Warszawie.