Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych od samego początku targana była konfliktami. Na początku chodziło głównie o to, że PTE, zarządzające małymi funduszami, miały odmienne interesy od dużych (chodziło m.in. o walkę o klientów). W rezultacie dwa PTE, zarządzające najmniejszymi funduszami - Polsat i Kredyt Banku - nie należały do Izby. Potem z kolei pretensje do sposobu działania Izby i nadmiernego preferowania największych towarzystw mieli średniacy. Jakiś czas temu pojawił się pomysł, aby wprowadzić instytucję członka stowarzyszonego. Takie PTE nie miałoby prawa głosu, a jedynie status obserwatora. I płaciłoby mniejsze składki. Ta propozycja upadła.
Teraz jednak znowu doszło do konfliktu. Powodem były pieniądze. - Poprzednio składka, wpłacana przez PTE na rzecz Izby, dzieliła się na dwie części - jedną, stałą dla wszystkich, i drugą, uzależnioną od wielkości aktywów - powiedział Marek Wilhelmi, rzecznik prasowy IG TE. - Od stycznia jednak składka jest równa dla wszystkich. Oznacza to, że jedne PTE płacą mniej niż wcześniej, a inne - więcej. Część tych ostatnich towarzystw doszła do wniosku, że nie zapłacą.
Kto zdecydował się na odejście z Izby? Trzy towarzystwa: Skarbiec-Emerytura, Credit Suisse oraz Dom. Oznacza to, że obecnie skupia ona 11 z istniejących 16 towarzystw. - Nadal jednak w skład Izby wchodzą towarzystwa, reprezentujące ponad 90% aktywów - powiedział M. Wilhelmi.
Rzeczywiście - pięć towarzystw, które znalazły się poza Izbą, zarządza funduszami, których łączne aktywa na koniec marca przekraczały 4,3 mld zł. To niespełna 8,8% aktywów wszystkich OFE.
Prezesi towarzystw, które zrezygnowały z członkostwa w Izbie, nie kryją, że głównym powodem odejścia była podwyżka składki. W części przypadków nie było też jasnych informacji, na co przekazywane przez PTE środki zostaną przeznaczone.