Większość biur umieszcza przynajmniej zarys swojej oferty w internecie. W ten sposób dotarliśmy do warszawskich biur i zapoznaliśmy się z ofertą: Lingwisty, Almaturu i Bratniaka (uznaliśmy je za najbardziej znane).
Podstawą język
Rodzaj pracy dla studentów uzależniony jest najczęściej od ich kwalifikacji i poziomu znajomości języka. Przy dobrej znajomości angielskiego może to być zatrudnienie w hotelach czy restauracjach. Mający niższe kwalifikacje mogą liczyć na pracę na farmach czy w fabrykach. Warto więc posiadać certyfikaty językowe, a także mieć choćby małe doświadczenie w pracy w Polsce. Ceny są dosyć wysokie. Najniższa, z jaką się spotkaliśmy - Bratniaka - to około 475 funtów + 200 złotych (w sumie ok. 3500 złotych) bez dojazdu, zakwaterowania i wyżywienia. Tak więc za samo pośrednictwo i dojazd musimy zapłacić minimalną miesięczną pensję (a wiadomo, że na większą nie ma co liczyć).
Czytajcie umowę!
Najwięcej dowiemy się jednak nie z oferty, ale dokładnie studiując umowę. Na przykład w przypadku Almaturu (siedziba przy ul. Kopernika 23) można się było doczytać (po angielsku), że praca na miejscu może wyglądać zupełnie inaczej, niż jest to napisane w umowie. Dowiedzieliśmy się również, że może się okazać, iż trzeba będzie pracować w nocy lub że pracy przez dłuższy czas wcale nie będzie. Dlatego należy uważnie patrzeć, co się podpisuje. Na dodatek w Almaturze nie mamy żadnego wpływu na to, jaki będzie charakter pracy i do jakiej miejscowości trafimy. Na pytanie, czy jest szansa na to, aby być w jednej miejscowości z kimś znajomym, odpowiedziano nam, że żadna. Jedynym plusem wydawał się początkowy kurs językowy, mający zapoznać studenta z językiem potrzebnym w wybranej pracy oraz podstawami Business English.