Po jednodniowej przerwie, niedźwiedzie wróciły do swojego rytmu i w czwartek indeks WIG20 stracił kolejne 2%. Spadki w dalszym ciągu odbywają się przy wysokich obrotach, a każdorazowy zryw byków w trakcie sesji jest jedynie okazją skrzętnie wykorzystywaną przez sprzedających do wyjścia z akcji. W rezultacie indeks znajduje się już tylko 12 pkt nad psychologiczną barierą 1600 pkt. Mimo, iż wyprzedaż akcji trwa niemal bez przerwy od poziomu 1850 pkt, to byki mogą mieć problemy w średnim horyzoncie czasowym z utrzymaniem nawet tego wsparcia.
Perspektywa krótkoterminowa wygląda nieco bardziej obiecująco - gdyż silnie wyprzedany Ultimate Oscillator sugeruje, że okres dynamicznej wyprzedaży dobiega końca i możliwe jest nadejście korekty obecnych spadków. Dlatego też, test poziomu 1600 pkt może się udać i całkiem możliwa jest próba formowania młota na dzisiejszej sesji, z zamknięciem w okolicy właśnie tej bariery popytowej. W trakcie sesji jednak będzie zapewne nerwowo i byki będą musiały się solidnie napracować i sporo kapitału włożyć, aby ten scenariusz się sprawdził. Dlatego też wszelkie próby łapania dołków są obciążone wysokim ryzykiem, a perspektywa potencjalnych zysków nie jest wcale aż tak bardzo zachęcająca.
Rynek nie będzie raczej zdolny do przełamania oporu, jaki znajduje się na wysokości 1660 pkt. A i odreagowanie może skończyć się wcześniej. Byki napotkają na opór już przy poziomie 1630 pkt, a więc na poziomie wtorkowego dna. Ponadto, należy podkreślić, iż jakkolwiek jeszcze podczas poniedziałkowej, wtorkowej i środowej sesji można było mówić o balansowaniu indeksu na poziomie swojej długoterminowej linii trendu, tak po wczorajszej sesji, mamy już do czynienia z jednoznacznym jej złamaniem. To powinno być ostrzeżeniem dla wszystkich tych, którzy wierzą jeszcze w powrót hossy. Dlatego też, zważywszy na wyraźne sygnały z rynku, czas już najwyższy zmienić strategię "kup i trzymaj", gdyż czasy długoterminowych zysków już raczej minęły.