Czwartkowa sesja nie wniosła niczego nowego do obrazu rynku walutowego. Złoty poruszał się około 3,6% po słabej stronie parytetu. Na zamknięciu dolar kwotowany był na poziomie 4,0420 zł, podczas gdy euro 4,7570 zł. Kurs EUR/USD był na poziomie 1,1790.
Dzisiejszy dzień powinien skłonić do aktywności i wywołać większą zmienność. Za oceanem opublikowane będą ważne dane ekonomiczne: o inflacji, produkcji przemysłowej oraz indeks nastrojów konsumentów przygotowywany przez Uniwersytet Michigan. Według ankiety Bloomberga, rynek przewiduje wzrost inflacji w kwietniu do 2,4% wobec 1,7% w marcu, wzrostu produkcji o 0,5% m/m oraz wzrostu wskaźnika Michigan do 96 z 94,2 w maju. Takie dane powinny wspierać oczekiwania podwyżki stóp procentowych na czerwcowym posiedzeniu, a w rezultacie umacniać popyt na walutę amerykańską.
Na krajowym podwórku opublikowane będą dane o inflacji oraz rachunku obrotów bieżących. Te ostatnie są ostatnio zdecydowanie lepsze od prognoz analityków, głównie z powodu silnego wzrostu eksportu, nie ulegającego żadnej sezonowości. Na marginesie, to najlepszy dowód, że złoty jest obecnie niedowartościowany wobec euro.
Brak poparcia dla rządu Marka Belki wydaje się być ewidentny i prawdopodobnie zdyskontowany przez krajowych graczy. Dla zagranicznych inwestorów może to być powód do sprzedaży złotego.