Aż 43 na 55 ankietowanych ekonomistów uważa, że do pierwszej podwyżki dojdzie już w czerwcu. Jeszcze miesiąc temu większość badanych uważała, że zaostrzanie polityki monetarnej rozpocznie się dopiero we wrześniu. Teraz eksperci przewidują, że w grudniu stopy procentowe osiągną poziom 1,75%, w połowie przyszłego roku - 2,5%, a na koniec 2005 roku dojdą do 3,5%. Oznaczałoby to, że Komitet Otwartego Rynku Rezerwy Federalnej musiałby w najbliższych miesiącach podwyższać stopy o 25 punktów bazowych na niemal każdym posiedzeniu, które odbywają się co sześć tygodni. Jeśli prognozy ekonomistów by się sprawdziły, byłaby to najszybsza fala podwyżek stóp od lat 1994-1995, kiedy w ciągu 12 miesięcy stopy podskoczyły z 3 do 6%.

Nawet jeśli zrealizuje się scenariusz nakreślony przez ekonomistów, średnia wysokość stóp pozostanie pod koniec 2005 roku na niższym poziomie niż przez większość lat 90., kiedy gospodarka przeżywała okres prosperity.

W ostatnich tygodniach pojawiło się coraz więcej sygnałów, mogących świadczyć o tym, że Fed zacznie utrudniać dostęp do pieniądza. Rosnące ceny ropy naftowej i surowców były przyczyną wyższego od prognoz wzrostu wskaźników cen producentów i cen detalicznych. Także ożywienie na rynku pracy, jakie zaobserwowano w ostatnich dwóch miesiącach świadczyło o tym, że gospodarka USA nabrała rozpędu i wzrost PKB powinien bez problemu przekroczyć w 2004 roku próg 4 procent.