Seria pozytywnych wyników opublikowanych przede wszystkim przez spółki specjalizujące się w handlu detalicznym oraz lekki spadek cen ropy wystarczyły, by piątkowe sesje główne indeksy amerykańskie rozpoczęły od wzrostu. Nie był on jednak zbyt silny. Trzeba pamiętać, że nad rynkiem wciąż utrzymuje się widmo podwyżki stóp procentowych już w czerwcu, rosną napięcia w Iraku, zwiększa się zagrożenie terroryzmem. W piątek z pewnością niepokój wśród inwestorów wzbudził zamach w Bangladeszu, w którym zginął brytyjski ambasador, a także przecieki w prasie, mówiące o tym, że FBI ostrzega przed atakami terrorystów-samobójców na terenie Stanów Zjednoczonych. Poza wspomnianymi już spółkami z branży handlu detalicznego, takimi jak Nordstrom (akcje zdrożały o 4% przed południem) czy Gap, w górę szły też papiery firm górniczych, na czele z Alcoa i Phelps Dodge. To efekt wzrostu cen surowców. Do godz. 22.00 naszego czasu wskaźnik Dow Jones Industrial Average zyskał 0,29%, a indeks Nasdaq Composite wzrósł o 0,82%.
W Europie, podobnie jak dzień wcześniej obroty były niższe niż zwykle, a to ze względu na trwające w wielu krajach obchody protestanckiego święta Wniebowstąpienia. Londyński indeks FT-SE 100 wzrósł podczas ostatniej sesji tygodnia o 0,06%, frankfurcki DAX spadł o 0,19% a paryski CAC-40 stracił 0,08%. Wśród spółek uwagę przyciągnęła fińska Nokia. Jej akcje staniały prawie o 5%, za sprawą obniżenia rekomendacji z "tak jak rynek" do "gorzej niż rynek" przez analityków banku inwestycyjnego Morgan Stanley. Uznali oni, że fiński potentat będzie tracił udział w globalnym rynku telefonów komórkowych i w 2008 r. spadnie on z obecnych 36% do 28%. Rosły natomiast akcje brytyjskiego koncernu telekomunikacyjnego BT Group (+1,1%), ponieważ lepszą ocenę wydali mu eksperci banku J.P. Morgan Chase. O 3,2% wzrósł kurs austriackiego koncernu naftowego OMV. W piątek rząd rumuński wybrał tę firmę do wyłącznych negocjacji na temat kupna akcji miejscowej rafinerii - Petrom.