Decyzja o zamknięciu granic dla unijnego mięsa i mleka jest dla Brukseli całkowicie niezrozumiała. - Postępowanie władz rosyjskich jest nieuzasadnione i niepotrzebne - oświadczył Reijo Kemppinen, rzecznik KE. - Problemem jest przede wszystkim brak przejrzystości w polityce Moskwy. Właściwie nie wiadomo, jaką decyzję podjęto i kto za nią odpowiada. Musimy ustalić, na jakim szczeblu ona zapadła i czy odpowiada za nią cały rząd - dodał. Oficjalnym powodem wstrzymania importu mięsa z UE jest brak porozumienia w sprawie certyfikatów weterynaryjnych.

Dyplomaci unijni sugerują, że zakaz importu ma związek z jakimś "czarnym" interesem. - Ktoś na tym zarobi i wtedy Rosja cofnie restrykcje - powiedział jeden z dyplomatów przebywających w Brukseli. Także Thorsten Munch, unijny rzecznik odpowiedzialny za sprawy ochrony zdrowia i konsumentów uważa, że bardzo trudno zrozumieć powody postępowania Rosjan. - Wszystkie 140 państw członkowskich Światowej Organizacji Handlu akceptuje nasze certyfikaty - powiedział.

Unia nie wyklucza restrykcji w stosunku do Rosji, jeśli ta nie cofnie zakazu importu. - Jeszcze niczym nie grozimy - zastrzegł R. Kemppinen. Rzecznik zasugerował jednak, że Komisja dysponuje wieloma możliwościami "odwetu". Może między innymi wprowadzić dodatkowe cła na rosyjskie towary czy też w ogóle objąć je embargiem.

KE ma jednak nadzieję na polubowne rozwiązanie problemu. - Na razie Unia i sama Komisja próbują dojść do porozumienia na drodze dyplomatycznej - powiedział rzecznik KE. - Chcemy przekonać Rosjan, że stosowanie tych restrykcji nie leży w ich interesie - dodał. Wczoraj wieczorem Romano Prodi, szef KE, miał na ten temat rozmawiać z premierem Rosji Michaiłem Fradkowem.

PAP