Reklama

Hamulec dla weteranów szos

Ministerstwo Infrastruktury zaprzecza, jakoby planowało podniesienie opłat za wydanie kart pojazdów dla starych samochodów sprowadzanych z zagranicy. Eksperci motoryzacyjni twierdzą jednak, że podobny ruch wcześniej czy później musi nastąpić, jeśli tylko rząd chce zahamować napływ "samochodowego złomu".

Publikacja: 19.06.2004 10:00

Coraz częściej mówi się o tym, że tzw. karty pojazdów wydawane dla starych samochodów przywożonych do Polski z zagranicy drastycznie podrożeją. Dziś za taką kartę płaci się 500 zł. Jej cena miałaby wzrosnąć do 4-6 tys. zł.

- Nie ma żadnych tego typu planów - zaprzeczają w biurze prasowym Ministerstwa Infrastruktury. - To tylko pojawiające się wciąż plotki.

Skąd takie plotki?

Przedstawiciel ministerstwa sugeruje, że rozpowszechniają je firmy sprowadzające do Polski stare auta. W ostatnich tygodniach sprowadzili bowiem do kraju więcej używanych samochodów i teraz chcą sztucznie zwiększyć popyt na swój towar. Wahający się klienci szybciej zdecydują się na zakup auta, jeśli się ich przekona, że już niebawem będą musieli zapłacić znacznie więcej.

Większy napływ starych aut to skutek naszej akcesji do Unii Europejskiej. Wcześniej do Polski można było wwieść z zagranicy tylko takie samochody, które spełniały normę Euro-2. Dotyczy ona czystości spalin i w praktyce uniemożliwiała sprowadzenie auta bez katalizatora.

Reklama
Reklama

W Unii Europejskiej jednak norma Euro-2 nie obowiązuje. Polskie rozporządzenie dotyczące jej stosowania musiało więc być anulowane. Stało się to 5 maja br., a dwa tygodnie później decyzja weszła w życie i do Polski mogły znów przyjeżdżać auta staruszki.

Akcyza nie pomoże

Ile dokładnie ich sprowadzono, nie wiadomo. Ministerstwo Finansów, wychodząc z założenia, że po akcesji nie ma już granic celnych między Polską a innymi krajami UE, zaprzestało po 1 maja ujawniać dane o liczbie sprowadzonych do kraju używanych samochodów. Szacunki na ten temat są bardzo rozbieżne. - Jedni mówią, że takich aut przywozi się tyle ile wcześniej, czyli kilka tysięcy miesięcznie, inni, że ta liczba wzrosła nawet do 40 tys. - mówi Edyta Wasiluk, ekspert z monitorującej nasz rynek motoryzacyjny firmy Eurotax Polska. Jej zdaniem, jeśli rząd chce ponownie zahamować napływ do Polski kilkunastoletnich aut, wcześniej czy później podobny ruch będzie konieczny. Podobnego zdania jest Marek Konieczny, członek zarządu Polskiej Izby Motoryzacyjnej.

W ich zgodnej opinii, nawet obowiązująca obecnie 65-proc. akcyza na takie auta nie spełni roli takiego "hamulca". - Co z tego, ze akcyza jest tak wysoka, jeśli w przypadku samochodu wartego np. 200 euro podraża koszt jego wprowadzenia do Polski zaledwie o 120 euro - argumentuje Marek Konieczny.

Zdaniem Edyty Wasiluk, rolę "hamulca" może spełnić właśnie wyższa cena za wydanie karty pojazdu, albo inna tego typu opłata. Według niej nie będzie to miało żadnych skutków dla producentów i dealerów nowych samochodów. Nabywcy używanych samochodów i ich potencjalni klienci to zupełnie różne grupy.

Kierowane przez Krzysztofa

Reklama
Reklama

Opawskiego Ministerstwo

Infrastruktury zaprzecza, jakoby chciało podnieść ceny kart

pojazdów dla starych aut.

Być może jednak nie będzie miało innego wyjścia

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama