Od dwóch miesięcy indeks największych spółek porusza się w trendzie bocznym. Dolną granicę tego układu wyznacza poziom 1612 pkt. Górna znajduje się w okolicy 1700 pkt. Ostatnie sesje przyniosły wyraźną poprawę sytuacji i w efekcie WIG20 dotarł do oporu. Składa się na niego szczyt z początku czerwca, luka bessy z 10 maja oraz dołek z drugiej połowy marca. Przełamanie tej bariery nie będzie łatwym zadaniem i do chwili kiedy WIG20 będzie się poruszał poniżej niej, trudno uzasadnić kupowanie akcji. Sygnał do wejścia na rynek pojawi się w chwili pokonania 1700 pkt. Krótkoterminowy trend wzrostowy powinien być wtedy kontynuowany przynajmniej do 1760 pkt. Poważny opór będzie się znajdował jednak dopiero na wysokości 1870 pkt i nie można wykluczyć, że kupujący zdołają podnieść indeks do tego poziomu. Tutaj będą się ważyły losy długoterminowego trendu wzrostowego. Dalsza zwyżka będzie równoznaczna z osiągnięciem najwyższego poziomu od września 2000 roku. Prawdziwe będzie wtedy stwierdzenie, że hossa która zaczęła się w marcu 2003 roku trwa nadal.

Jak na razie, lepiej jednak nie zakładać tak optymistycznego scenariusza. Trwająca konsolidacja sugeruje bowiem możliwość zwrotu w dół i właśnie teraz jest najlepsza ku temu okazja. Jeżeli nie powiedzie się próba sforsowania oporu na 1700 pkt, to z dużym prawdopodobieństwem będzie można oczekiwać powrotu do dolnego ograniczenia horyzontu, czyli do 1612 pkt. Jeżeli pokonana zostanie i ta bariera, to GPW znajdzie się w średnioterminowym trendzie spadkowym. Wtedy zniżka mogłaby trwać nawet do 1450 pkt.

Do chwili kiedy WIG20 nie wybije się z krótkoterminowego trendu bocznego lepiej nie zawierać transakcji. Słuszność takiej strategii potwierdzają, znajdujące się w okolicy poziomów równowagi, wskaźniki techniczne. Po wybiciu się indeksu w którąkolwiek ze stron, zlecenia ograniczające stratę powinny być oddalone przynajmniej o 50 pkt od poziomu wejścia na rynek.