No to ciekawie nam się zrobiło! Jeszcze miesiąc temu każda rozmowa z inwestorami zagranicznymi, dotycząca sytuacji na polskich rynkach finansowych w kontekście ewentualnych wcześniejszych wyborów parlamentarnych, kończyła się stwierdzeniem dość optymistycznym. "Samoobrona raczej nie ma szans na samodzielne rządzenie, będzie więc koalicja PO i PiS, a to gwarantuje przeprowadzenie reform" - taka teza obowiązywała. Owszem, podkreślano czasem, że zakres reform to już inny problem, może być bowiem kłopot z bardziej socjalizującymi odłamami obydwu partii, ale w sumie i tak będzie lepiej, niż jest teraz. Niestety, problem w tym, że ostanie wyniki do Europarlamentu dość mocno skomplikowały sytuację.
Z jednej strony, niby jest lepiej. Mam na myśli głównie wynik Samoobrony. Nie chodzi o jakieś osobiste animozje, ale o to, co partia ta proponuje w swoim programie gospodarczym. Nie będę po raz kolejny pisał o koncepcjach dotyczących rezerw walutowych, renacjonalizacji i wydawaniu pieniędzy pochodzących z wiadomego - tylko działaczom tej partii - źródła. Oddalenie widma wdrażania tych koncepcji, a tak możemy odbierać wyniki ostatnich wyborów, musi być dla inwestorów zagranicznych pozytywnym sygnałem.
Mamy jednak i drugą stronę medalu. Chodzi mianowicie o to, że nie bardzo wiadomo, kto miałby objąć stery gospodarcze, gdyby rozdział mandatów poselskich miał być oparty na takim kluczu, jaki wynika z rezultatów wyborów do Europarlamentu. PO wygrała wybory, PiS było trzecie, ale w sumie partie te nie miałyby większości w Sejmie. Czyli wariant najbardziej optymistyczny dla rynków finansowych, przynajmniej zdaniem większości analityków, nie mógłby się zrealizować. Nadspodziewanie dobrze wypadła LPR, ale trudno liczyć na udział tej partii w koalicji z PO-PiS-em.
Tak swoją drogą, na temat koncepcji gospodarczych Ligi wiemy stosunkowo najmniej. Działacze tej partii są bardzo aktywni w tępieniu UE, gorzej wygląda sprawa, gdy trzeba zaproponować jakąś koncepcję gospodarczą. Liga jest narodowa, co wynika z samej nazwy, ale zamiast mówienia o konieczności wzmacniania polskich przedsiębiorstw, chcielibyśmy usłyszeć coś na temat tego, jak to zrobić. Nie wiemy też dokładnie, jak LPR zamierza naprawić finanse publiczne. Mamy więc niewiadomą, ale podejście do UE może wykluczać porozumienie tej partii z pozostałą dwójką najsilniejszych obecnie ugrupowań.
Co nam więc zostaje? Być może UW, która wsparłaby PO i PiS w misji tworzenia większości sejmowej. Problem w tym, że Unia osiągnęła dobry wynik w znacznej mierze dzięki wystawieniu do eurowyborów absolutnych autorytetów z profesorem Geremkiem na czele. Ale czy przeskoczy próg wyborczy w przypadku głosowania do polskiego Sejmu?