Na jutro zapowiedziano dymisję czeskiego rządu. Jest ona konieczna po wycofaniu się z działalności politycznej dotychczasowego premiera Vladimira Szpindli. Przewodniczący Czeskiej Partii Socjalistycznej i szef czeskiego rządu w sobotę zrezygnował z obu stanowisk. Prezydent Czech Vaclav Klaus misję tworzenia nowego rządu powierzy zapewne następcy Szpindli na stanowisku szefa partii, 34-letniemu Stanislavowi Grossowi. W ustępującym rządzie był on wicepremierem i ministrem spraw wewnętrznych. Socjaldemokraci mają 70 mandatów w 200-osobowym parlamencie.
Nadal więc są w Izbie Poselskiej najsilniejszym ugrupowaniem, ale nie odzwierciedla to ich obecnej pozycji politycznej. Sromotnie przegrali bowiem wybory do Parlamentu Europejskiego. Z przypadających Czechom 24 mandatów zdobyli zaledwie dwa. W sondażach opinii publicznej popularność socjaldemokratów spadła do 13% przy jednoczesnym wzroście popularności prawicowej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS) do ponad 40%.
W tej sytuacji Gross nie może już liczyć na odtworzenie koalicji z ludowcami i liberałami, zwłaszcza że ci ostatni nie przekroczyli progu w eurowyborach. A największa partia opozycyjna ODS zapowiedziała już, że poprze jedynie rząd przejściowy, którego celem będzie doprowadzenie do wyborów parlamentarnych najpóźniej na początku przyszłego roku. Kadencja parlamentu kończy się latem 2006 r. W sumie dla czeskiej polityki oznacza to nadejście okresu niepewności.
Na szczęście gospodarka jest w dość dobrej kondycji i przygotowania do przedterminowych wyborów nie powinny doprowadzić do jej załamania. Ale pierwszą reakcją na kryzys rządowy było osłabienie waluty i zniżki na giełdzie. Kurs korony w stosunku do euro spadł do poziomu najniższego od sześciu tygodni. W Pradze za 1 euro płacono wczoraj 32,003 korony, w porównaniu z 31,71 na piątkowym zamknięciu. Zdaniem analityków, kurs czeskiej waluty może obniżyć się jeszcze w najbliższym czasie do 32,10 za euro. Bardziej nie powinien jednak spadać, bo wszystkie czeskie partie polityczne popierają wstąpienie tego kraju do Unii Europejskiej i wszystkie zdają sobie sprawę, że tamtejszej gospodarce potrzebne jest przyjęcie wspólnej waluty.
Główny indeks praskiej giełdy PX-50 odnotował wczoraj 1-proc. spadek, do czego przede wszystkim przyczyniła się znaczna przecena akcji spółki Cesky Telecom. Rząd Szpindli chciał w przyszłym roku za 2 mld USD sprzedać 51% akcji tej firmy. Wybrano już nawet doradcę do przeprowadzenia tej transakcji. Obecne przesilenie polityczne może o kilka miesięcy opóźnić tę prywatyzację.