Przebieg ostatnich czterech sesji nie może być powodem do optymizmu dla posiadaczy akcji. Atak na szczyt z pierwszej połowy czerwca na szerokim rynku amerykańskim nie powiódł się. W efekcie S&P 500 pozostał w trwającej od trzech tygodni. wąskiej konsolidacji. Wyznaczają ją 1125 i 1145 pkt. Wyjście z niej górą dawałoby impuls do testu tegorocznego maksimum (zapewne udanego) i sięgnięcia przez indeks poziomu 1170 pkt. Przebicie dolnej granicy otworzy drogę do przebicia kluczowego obecnie wsparcia w postaci 200-sesyjnej średniej kroczącej. Znajduje się ona przy 1100 pkt. Rzadko spotykana i przez to bardzo wiarygodna negatywna dywergencja na dziennym Stochasticu, przemawiają za pesymistycznym wariantem.

Sporą zagadką jest reakcja giełd na dzisiejszą decyzję Fed. Rynek oczekuje jej z pewną obawą o czym świadczy wczorajszy brak większej reakcji na silny wzrost wskaźnika optymizmu konsumentów. W kwestii obecnego posiedzenia Fed niby wszystko wiadomo - stopy mają wzrosnąć o 25 pkt bazowych. To już znalazło zapewne odbicie w kursach akcji. Niewiadomą jest jednak to, jak władze monetarne widzą zagrożenia inflacyjne w drugiej połowie roku i w związku z tym, jaką będzie w tym czasie wyglądać polityka pieniężna. Czy podwyżka o 25 pkt bazowych będzie odebrana jako zapowiedź kolejnych, czy też jako brak konieczności szybszych działań? A jeśli w ten drugi sposób to, czy nie pojawi się obawa, że Fed zakłada spadek tempa rozwoju gospodarczego i dlatego nie jest zmuszony do wykonania bardziej zdecydowanych ruchów. Możliwych scenariuszy jest bardzo wiele. Bez wątpienia reakcja na dzisiejszą decyzję będzie ważnym sygnałem, świadczącym o kondycji amerykańskich rynków i pozwalających powiedzieć coś więcej o przyszłej koniunkturze.

Można sobie przy tym wyobrazić brak większej reakcji inwestorów na decyzję Fed. Byłby to mocny argument na rzecz dalszej konsolidacji notowań. W takiej sytuacji szanse na opuszczenie w niedalekiej perspektywie przedziału 1080-1160 pkt przez S&P 500 byłyby niewielkie.