Rada uważa, że przyspieszenie inflacji, która zwiększyła się w maju do 3,4 procent jest w dużej mierze efektem czynników jednorazowych, związanych głównie z wejściem do Unii Europejskiej, ale też wzrostem popytu krajowego wynikającym z silniejszego niż oczekiwano ożywienia gospodarki.
Pełny wpływ akcesji trudno jeszcze ocenić, sądzi RPP. Rada podwyższyła stopy procentowe o 50 punktów bazowych, podczas gdy rynek oczekiwał podwyżki o 25 punktów. Główna stopa rynkowa wynosi od jutra maksymalnie 5,75
procent. "Dążymy do tego, aby podwyższenie inflacji miało charakter przejściowy i po jego wygaśnięciu wróciła ona do poziomu 2,5 procent. Dlatego Rada postanowiła podwyższyć wszystkie stopy" - powiedział prezes Narodowego Banku Polskiego, Leszek Balcerowicz. "Z myślą o tym podejmujemy dzisiejsze działanie. Jego skala nie jest przypadkowa.
(...) Przestudiowaliśmy doświadczenia innych krajów, którym udało się osiągnąć niską inflację i (...) w żadnym przypadku strategia nie ograniczała się do jednego ruchu" - stwierdził. Szef NBP odpowiedział w ten sposób na pytanie, czy dzisiejsza podwyżka stóp o 50 punktów bazowych została dokonana po to, by nie trzeba już było ich dalej podnosić. Prognozy Narodowego Banku Polskiego (NBP) wciąż bowiem sygnalizują ryzyko dalszego przyspieszenia inflacji. Do dalszego wzrostu presji inflacyjnej prowadzić może wzrost 12-miesięcznych oczekiwań osób prywatnych - w czerwcu na poziomie 2,7 procent - oraz czynniki podażowe, ocenia Rada.
Minister finansów, Andrzej Raczko, powiedział dziś jednak Reuterowi, że z oceną trendu inflacyjnego należy wstrzymać się do momentu kiedy znane będą dane o inflacji za wrzesień.