Jako że mieliśmy wczoraj ostatnią, sesję miesiąca, kwartału i półrocza można by mnożyć interpretacje takiego, a nie innego zachowania rynku, tłumacząc je głównie planowym (czyt. korzystnym) zamknięciem bilansów przez zarządzających. Przyjrzyjmy się jednak, jakie ma to konsekwencje na wykresie miesięcznym - pojawił się młot z długim dolnym cieniem. Stanowi on przeciwwagę dla marcowych i kwietniowych doji, z górnymi cieniami, prezentującymi przewagę podaży.

Rynek wydaje się zatem łapać poziom równowagi w okolicach 1750 pkt. Potwierdzeniem tego faktu byłby spokojny lipiec, po burzliwym II kwartale. Formacja "W" na wykresie liniowym jest argumentem za kontynuacją powolnego odreagowania wiosennej bessy. Warunek powodzenia formacji znajduje się przy tym na wykresie świecowym serii "U" - jest nim luka z 10 maja na 1735 pkt, stawiająca opór od kilku sesji. Sesja środowa po raz kolejny udowodniła siłę podaży na skraju luki i nawet dodatnie wartości MACD, jakie od poniedziałku osiąga ten wskaźnik, oraz stabilizacja ADX nie są na razie w stanie wspomóc posiadaczy długich pozycji. Wykupienie wskaźników szybkich również nie pomaga w kontynuacji wzrostu cen. Najpoważniejsze ostrzeżenie pochodzi jednak z układu objęcia bessy, jaki ukształtował się po wczorajszej sesji.

Najwyraźniej trend wzrostowy napotkał godnego siebie przeciwnika i chyba bez testu linii szyi na 1700-1705 pkt nie obejdzie się. Jej obrona mogłaby stanowić odpowiednią odskocznię do ponownego ataku na strefę oporu. Wciągnęłaby również do gry co bardziej ostrożne kapitały, choć dopiero powrót ponad linię długoterminowego trendu wzrostowego zasadniczo zmieniłby układ sił rynkowych, tymczasem bowiem wciąż mamy do czynienia z przedłużającym się ruchem powrotnym (tzw. falą B).