Reklama

Minister i sędzia bez podwyżki?

Płace w prokuraturach, sądach, a także ministerstwach rosną znacznie szybciej niż wynagrodzenia pozostałych pracowników sfery budżetowej - twierdzi Business Centre Club. Proponuje, aby zamrozić te wynagrodzenia, podnieść za to pensje minimalne.

Publikacja: 13.07.2004 07:41

Wśród pracowników sfery budżetowej jest grupa wynagradzana w tzw. systemie mnożnikowym (ich płace rosną znacznie szybciej, niż wynikałoby to z założeń budżetowych). Należą do niej m.in. osoby zajmujące kierownicze stanowiska państwowe, np. w ministerstwach, sędziowie, prokuratorzy, żołnierze i funkcjonariusze państwowi. Realny wzrost ich dochodów wyniósł w 2003 roku aż 18,5%, i to mimo zamrożenia w ub.r. wynagrodzeń szefów najważniejszych agend rządowych. W tym samym czasie w całej sferze budżetowej płace wzrosły realnie tylko o 3,2%.

Podobne różnice były także w latach wcześniejszych. W 2001 roku realny wzrost wynagrodzeń w systemie mnożnikowym sięgnął 15,7%, wszystkich w budżetówce - tylko 2,1%. Rok później zarobki w sferze budżetowej realnie spadły o 1,9%, ale te objęte mnożnikami wciąż szły w górę - o 2%. Jak podaje BCC w latach 2000-2002 np. wynagrodzenia brutto sędziów w sądach apelacyjnych i okręgowych zwiększyły się średnio o 22%, w rejonowych - o ponad 23%.

Na 2004 rok założono wzrost wynagrodzeń w sferze budżetowej zaledwie o 3%. Rosnący wskaźnik inflacji może spowodować, że realny wzrost płac będzie tylko nieznacznie dodatni - zapewne 0,3-0,5%. Na dodatek w założeniach budżetowych na 2005 rok przyjęto, że wzrostu wynagrodzeń w sferze budżetowej w ogóle nie będzie.

Budzi to sprzeciwy związków zawodowych, które argumentują, że w tej sytuacji pracownicy budżetówki nie skorzystają z efektów wzrostu gospodarczego. Związkowcy chcą, aby minimalna płaca wzrosła o 3,8%.

BCC proponuje, aby płace minimalne wzrosły tak, jak chcą tego związkowcy, jednak wynagrodzenia objęte systemem mnożnikowym zostały zamrożone. - To jest punkt wyjścia do rozmów ze związkami zawodowymi w Komisji Trójstronnej - powiedział Marek Goliszewski, prezes BCC.

Reklama
Reklama

Pomysł nie podoba się Krzysztofowi Paterowi, ministrowi polityki społecznej. - Nie odnoszę wrażenia, żeby w instytucjach publicznych były gwałtowne podwyżki w ostatnich latach. 19% to jakieś nieporozumienie - stwierdził. - Zamrażanie płac nie jest sposobem budowania przyszłości Polski - dodał. Za niesłuszne uznał segregowanie obywateli na różne grupy: tych, którzy mają prawo do podwyżek, i tych, którzy takiego prawa nie mają.

Gwarantowane ponad 60% PKB

Jeśli rząd zrealizuje swoje pomysły zwiększające wydatki budżetowe, to przekroczenie w przyszłym roku konstytucyjnej granicy długu publicznego (60% PKB) jest gwarantowane - twierdzi Business Centre Club. Przedsiębiorcy z BCC policzyli, jakie dodatkowe wydatki poniesie budżet z tytułu rządowych obietnic: uregulowanie tzw. ustawy 203 kosztować ma 3,5-4 mld zł, likwidacja tzw. starego portfela - 3,5 mld zł, podniesienie kwoty wolnej od podatku - 1,5 mld zł, refundowanie składek na ZUS dla przedsiębiorców - 0,54 mld zł, podobnie - podwyżka dodatków mieszkaniowych dla najuboższych, a fundusz stypendialny dla studentów i uczniów - 0,3 mld zł. Łącznie jest to ok. 10 mld zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama