Wśród pracowników sfery budżetowej jest grupa wynagradzana w tzw. systemie mnożnikowym (ich płace rosną znacznie szybciej, niż wynikałoby to z założeń budżetowych). Należą do niej m.in. osoby zajmujące kierownicze stanowiska państwowe, np. w ministerstwach, sędziowie, prokuratorzy, żołnierze i funkcjonariusze państwowi. Realny wzrost ich dochodów wyniósł w 2003 roku aż 18,5%, i to mimo zamrożenia w ub.r. wynagrodzeń szefów najważniejszych agend rządowych. W tym samym czasie w całej sferze budżetowej płace wzrosły realnie tylko o 3,2%.
Podobne różnice były także w latach wcześniejszych. W 2001 roku realny wzrost wynagrodzeń w systemie mnożnikowym sięgnął 15,7%, wszystkich w budżetówce - tylko 2,1%. Rok później zarobki w sferze budżetowej realnie spadły o 1,9%, ale te objęte mnożnikami wciąż szły w górę - o 2%. Jak podaje BCC w latach 2000-2002 np. wynagrodzenia brutto sędziów w sądach apelacyjnych i okręgowych zwiększyły się średnio o 22%, w rejonowych - o ponad 23%.
Na 2004 rok założono wzrost wynagrodzeń w sferze budżetowej zaledwie o 3%. Rosnący wskaźnik inflacji może spowodować, że realny wzrost płac będzie tylko nieznacznie dodatni - zapewne 0,3-0,5%. Na dodatek w założeniach budżetowych na 2005 rok przyjęto, że wzrostu wynagrodzeń w sferze budżetowej w ogóle nie będzie.
Budzi to sprzeciwy związków zawodowych, które argumentują, że w tej sytuacji pracownicy budżetówki nie skorzystają z efektów wzrostu gospodarczego. Związkowcy chcą, aby minimalna płaca wzrosła o 3,8%.
BCC proponuje, aby płace minimalne wzrosły tak, jak chcą tego związkowcy, jednak wynagrodzenia objęte systemem mnożnikowym zostały zamrożone. - To jest punkt wyjścia do rozmów ze związkami zawodowymi w Komisji Trójstronnej - powiedział Marek Goliszewski, prezes BCC.