Kredyty pomostowe dla placówek służby zdrowia to stosunkowo nowy pomysł rządu. Pojawił się w przyjętej 1 czerwca br. autopoprawce do projektu ustawy o pomocy publicznej i restrukturyzacji zakładów opieki zdrowotnej. Szybko okazało się, że to pomysł zupełnie nietrafiony.
Projekt zakładał, że kredyt ma być łatwo dostępny dla każdej placówki zdrowotnej, która będzie się chciała restrukturyzować. Pieniądze miały pożyczyć banki komercyjne, tym chętniej, że gwarancji miał udzielać Krajowy Fundusz Poręczeń Kredytowych, należący do Banku Gospodarstwa Krajowego. Okazało się, że to założenie jest jednak - co PARKIET sygnalizował zaraz po przyjęciu przez rząd autopoprawki - zbyt optymistyczne. Kredyt pomostowy wcale nie jest bowiem dla banków komercyjnych tak atrakcyjny, jak życzyłby sobie rząd. Koncepcja musiała się więc zasadniczo zmienić.
W myśl nowej autopoprawki, nad którą pracują jeszcze ministrowie, restrukturyzujące się placówki medyczne będą się kredytować w Narodowym Funduszu Zdrowia. Pieniądze na ten cel NFZ pożyczy z budżetu. Jak zapewnia rząd, choć zmieni się struktura zadłużenia, wysokość długu publicznego w stosunku do PKB pozostanie taka sama.
Może się pojawić inny problem: zastrzeżenia do tego typu kredytów, jako elementu pomocy publicznej, może mieć Komisja Europejska. Dlatego też rząd prowadzi w tej chwili konsultacje z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów i Urzędem Komitetu Integracji Europejskiej, aby konstrukcja pożyczek nie wzbudziła wątpliwości Brukseli.