Między kwietniem a czerwcem br. IBM zarobił 1,99 mld USD, czyli 1,16 USD na akcję, przy przychodach w wysokości 23,15 mld USD. W tym samym okresie 2003 roku komputerowy kolos osiągnął 1,77 mld USD zysku (97 centów na walor), a sprzedaż spółki wyniosła 21,63 USD. Analitycy ankietowani przez Thomson/First Call spodziewali się 1,12 USD zysku na akcję przy przychodach w wysokości 23,35 mld USD.
Według dyrektora finansowego IBM Marka Loughridge'a, dobre wyniki spółki to efekt najlepszej koniunktury w sektorze IT od czterech-pięciu lat. Popyt na komputery poprawia się powoli, ale systematycznie, choć tuż przed końcem II kwartału nastąpiła chwila przerwy w zakupach. Zdaniem Loughridge'a, na rynku można zaobserwować ciągły wzrost wydatków konsumentów, co uzasadnia umiarkowanie optymistyczne prognozy analityków dla tej spółki. Loughridge potwierdził też, że firma powinna osiągnąć roczne wyniki finansowe, zgodne z przewidywaniami rynku. Nie było to przed ogłoszeniem wyników kwartalnych IBM tak oczywiste, bo zaledwie dwa dni wcześniej Intel Corp. obniżył prognozę zysków, uzasadniając to nagromadzeniem zbyt dużych zapasów.
Dobre wyniki IBM zawdzięcza nie tylko rosnącemu popytowi, ale także fluktuacjom na rynku walutowym. Gdyby nie spadek wartości dolara, rzeczywisty wzrost przychodów wyniósłby nie 7% a 4%.
Lokomotywą wzrostu okazał się dział produkcji komputerów osobistych i serwerów. Zanotował on w II kwartale wzrost sprzedaży o 12% (10% bez wahań walutowych).