Mijający tydzień przyniósł stopniowy spadek notowań miedzi, wywindowanych wcześniej przez strajk w kompleksie należącym do Grupo Mexico. Akcja protestacyjna w kopalni La Caridad oraz zakładach rafineryjnych trwała 11 dni, zanim władze meksykańskie nakazały jej zaprzestanie. Jednocześnie decyzję o ewentualnym strajku odłożyli pracownicy innej kopalni - Cananea - będącej również własnością tej firmy.

Oprócz perspektywy wznowienia wydobycia w La Caridad do zniżki notowań miedzi przyczyniło się wzmocnienie w mijającym tygodniu dolara w stosunku do euro i jena. Impuls dała pozytywna ocena koniunktury w gospodarce USA przez prezesa Zarządu Rezerwy Federalnej Alana Greenspana.

Istotnym czynnikiem, który wpłynął na obniżkę ceny miedzi, były też wiadomości o malejącym popycie w Chinach. Tymczasem możliwość spadku zapotrzebowania na rynku amerykańskim sugerowały dane świadczące o osłabieniu aktywności w budownictwie. Wykazały one w czerwcu niespodziewany spadek liczby nowych budów do najniższego poziomu od roku, podczas gdy ilość wydanych zezwoleń zmniejszyła się najbardziej od 10 lat.

Wszystkie te zjawiska sprawiły, że notowania miedzi były w piątek najniższe od ponad dwóch tygodni. Na Londyńskiej Giełdzie Metali surowiec ten w kontraktach trzymiesięcznych kosztował po południu 2690 USD za tonę w porównaniu z 2793 USD w końcu sesji czwartkowej i 2837 USD tydzień wcześniej.