Tendencję zwyżkową wzmocniła publikacja danych o zapasach ropy w USA. W ubiegłym tygodniu amerykańskie zapasy ropy nieprzetworzonej tylko nieznacznie się zwiększyły, a zapasy benzyny zmalały, mimo że tygodniowy import ropy do USA był najwyższy w historii. W środę w Nowym Jorku za baryłkę nieprzetworzonej ropy z dostawą we wrześniu płacono nawet 43,05 dolara, czyli najwięcej w całej historii działalności nowojorskiej giełdy towarowej NYMEX. Z kolei cena ropy na giełdzie w Londynie wzrosła do 39,60 dolara i była najwyższa od

października 1990, kiedy świat przygotowywał się do wojny w Zatoce Perskiej. Ceny ropy zaczęły zwyżkować, gdy źródło zbliżone do Jukosu podało, że komornicy nakazali w środę czterem zakładom wydobywczym Jukosu, które łącznie produkują 1,7 miliona baryłek ropy dziennie, by wstrzymały sprzedaż ropy. Jukos podał, że na razie wstrzymał się z wykonaniem nakazu komorników i będzie kontynuował działalność w normalnym trybie, do czasu wyjaśnienia sytuacji. Jukos wielokrotnie powtarzał, że w związku z żądaniami natychmiastowej spłaty zaległości podatkowych z 2000 roku w kwocie 3,4 miliarda dolarów, grozi mu bankructwo. Środowa decyzja może przyspieszyć upadek firmy, która produkuje około 20 procent rosyjskiej ropy. Rosja, po pięciu latach intensywnego wzrostu wydobycia stała się drugim co do wielkości po Arabii Saudyjskiej eksporterem ropy na świecie. Szef Jukosu, Steven Theede, wystąpił o udzielenie Jukosowi dostępu do zamrożonych kont bankowych spółki, co ma umożliwić koncernowi uniknięcia przestoju w wydobyciu ropy. Jeśli zamieszanie wokół Jukosu spowoduje, że nie sprawdzą się prognozy dalszego wzrostu wydobycia ropy w Rosji, światowemu systemowi paliwowemu jeszcze trudniej będzie sprostać rosnącemu popytowi, uważają analitycy. OPEC, by zaspokoić rosnącą konsumpcję w USA i Chinach, produkuje obecnie 30 milionów baryłek dziennie - najwięcej od 1979 roku.

Wzrost wydobycia zapoczątkowała Arabia Saudyjska, która chciała powstrzymać wzrost cen ropy, grożący globalnemu ożywieniu gospodarczemu. Minister ds. ropy Wenezueli powiedział jednak we wtorek, że kartel ma już bardzo małe pole manewru jeśli chodzi o zwiększenie produkcji i obniżenie cen.

((Tłumaczyła: Katarzyna Uciechowska; Redagował: Marcin Gocłowski; Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700,[email protected]))