Większość dużych producentów soków owocowych używa jeszcze bowiem ubiegłorocznych zapasów, a nowe zakupy robi na niewielką skalę. - Korzystamy ze starych zapasów, a koncentraty kupujemy od dostawców po cenach zbliżonych do ubiegłorocznych - twierdzi Ewa Piwko z produkującej soki firmy Paola. Przedstawiciele przetwórni twierdzą, że na razie jest za wcześnie, by mówić o jakichkolwiek zmianach spowodowanych niskimi cenami.
Długie kontrakty
Jest jeszcze inny powód. Część zwłaszcza dużych firm współpracuje z plantatorami, u których wcześniej kontraktuje dostawy (często są to umowy wieloletnie). Ceny skupu są ustalane z plantatorami wcześniej, potem są korygowane. Tymbark płacił za czarną porzeczkę na początku sezonu 60 gr za kg. - To i tak więcej niż przeciętnie oferowano - zauważa Dorota Liszka, rzecznik prasowy. Firma pozyskała ze skupu w Olsztynku i Tymbarku tyle owoców, ile było zakontraktowanych. Dlatego też, według D. Liszki, obecne ceny skupu nie mają większego wpływu na wyniki z bieżącej działalności spółki.
Tanie półprodukty
Ze spadku cen w skupie cieszą się wytwórnie, które korzystają z półproduktów. - Ceny owoców miękkich przekładają się bezpośrednio na cenę koncentratów, które kupujemy u naszych dostawców - mówi Krystian Oleksiak z Sokpolu. Firma przewiduje, że ceny będą niskie również w przyszłym roku. Powinno to przełożyć się na wzrost sprzedaży nektarów i napojów z czarnej porzeczki, wiśni czy aronii, głównie w krajach "starej" Unii Europejskiej. Sokpol większość swych ekspansywnych planów wiąże z rynkiem niemieckim, gdzie ceni się dobrą jakość, którą są w stanie zapewnić polscy plantatorzy. - Dociera do nas coraz więcej zapytań o sok porzeczkowy i dlatego zależy nam na cenie, która utrzyma się dłużej niż rok - dodał Krystian Oleksiak.