Reklama

Jak w praktyce porównywać spółki

Rosnące zainteresowanie zagranicznych inwestorów Polską powoduje, że przedsiębiorcy powinni posiadać przynajmniej ogólną wiedzę na temat metod wycen. Tym bardziej że wzrastająca liczba inwestycji będzie miała charakter przejęć firm już działających na polskim rynku - w odróżnieniu od lat 90., gdy inwestycje miały w dużej mierze charakter green field, a do przejęć dochodziło najczęściej w czasie prywatyzacji.

Publikacja: 29.07.2004 08:28

Niniejszy artykuł stanowi uzupełnienie materiałów dotyczących metod wyceny przedsiębiorstw, jakie ukazały się w PARKIECIE z 14 i 21 lipca.

O danych prognozowanych

Metoda porównawcza powinna opierać się na danych prognozowanych. Jeśli wyceniamy daną firmę, to patrzymy na jej perspektywy, a nie dokonania. Oczekujemy zwrotu z kapitału w postaci dywidend lub wzrostu kursu akcji, a te będą tak dobre, jak wyniki firmy. Jeśli spółce kończy się patent na unikalną technologię, na jej rynek wchodzi groźny konkurent czy też przegrała ważny proces, to choćby jej historyczne wyniki były znakomite, nie one będą decydowały o jej wartości. Podane przykłady są krańcowe, ale ogólna zasada jest zawsze ta sama - to perspektywy decydują o wartości.

W pełni prawidłowym podejściem do wyceny jest obliczenie mnożników na podstawie prognoz wyników spółek porównywalnych (tzw. consensus forecast). Prognozy takie sporządzają analitycy na bieżąco śledzący określone spółki notowane na giełdach. Mnożniki te stosuje się następnie dla wyceny naszej spółki - również przy użyciu jej wyników prognozowanych (najczęściej na jeden rok).

Oczywiście, prognozy wyników nie zawsze są dostępne, a przyszłość jest nieznana. W praktyce wycen metodą mnożnikową stosuje się - dość często - historyczne wyniki firm. Jawnie lub milcząco zakłada się jednak, że wyniki historyczne są jedynie najlepszym przybliżeniem wyników przyszłych. Z tego też powodu, np. przy branżach cyklicznych, można brać pod uwagę uśrednione wyniki z kilku poprzednich lat.

Reklama
Reklama

O korektach

do wyników

Drugim ważnym elementem wycen są korekty do wyników. Niezależnie od tego, czy używamy wyników historycznych, czy prognozowanych, powinniśmy je "oczyścić" z wpływu zdarzeń jednostkowych. Przykładowo, spółka mogła w danym roku sprzedać nieruchomość, generując na tym znaczący zysk albo stratę. Wynik na takiej operacji powinien oczywiście być uwzględniony - jeśli jest to zdarzenie przewidywane - ale niejako "obok" wyceny działalności podstawowej. Tak więc, wyceniamy spółkę w oparciu o wyniki, jakie generuje na działalności podstawowej i dodajemy do tego efekty przykładowej sprzedaży nieruchomości czy innych zdarzeń jednostkowych. Korekty są niezwykle ważnym, a często, niestety, pomijanym elementem każdej prawidłowej wyceny metodą mnożnikową.

O mnożnikach

I wreszcie kilka słów o mnożnikach. Największe emocje wzbudzają we mnie wskaźniki oparte na sprzedaży. Należy je stosować niezwykle ostrożnie (a może najlepiej wcale). Wskaźnik Price to Sales (cena do sprzedaży) abstrahuje od struktury kapitałowej spółki, przez ile akcje firmy bardzo zadłużonej mogłyby okazać się warte tyle samo, ile akcje firmy wolnej od długu. To jest oczywiście nieprawdą. Natomiast wskaźnik EV/Sales (wartość przedsiębiorstwa do sprzedaży) można stosować tylko w przypadku firm o podobnej rentowności. Bez tego mogłoby się okazać, że firma dopłacająca do sprzedaży jest warta tyle samo, ile niezwykle rentowna.

Do grupy najczęściej stosowanych wskaźników zaliczyłbym natomiast jeszcze EV/EBIT, czyli wartość przedsiębiorstwa do wyniku operacyjnego. Amortyzacja jest w końcu odzwierciedleniem poniesionych w przeszłości inwestycji i zupełne abstrahowanie od niej (jak w przypadku EV/EBITDA) może być niebezpieczne (stwarza zachętę do "pakowania" wydatków, które powinny być kosztami, w inwestycje i przez to rasowanie wycen). Z tego też powodu, dobrym pomysłem jest mnożnik EV/(EBITDA - Inwestycje), stanowiący pewne uproszczenie faktycznego cash flow danej firmy.Warto na koniec dodać, że wycena mnożnikowa powinna być opracowana przy użyciu kilku mnożników. Wynik końcowy tej metody jest zwykle średnią z wyników dla poszczególnych mnożników.

Reklama
Reklama

Wyceny są materią skomplikowaną. Wymagają solidnego przygotowania teoretycznego, bardzo dobrego warsztatu analitycznego i pewnej dozy wyczucia, które daje praktyka.

Autor jest wiceprezesem SG Corporate Finance Polska Sp. z o.o. (spółki Grupy Societe Generale świadczącej usługi w zakresie transakcji fuzji i przejęć). Posiada tytuł Chartered Financial Analyst.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama