Niniejszy artykuł stanowi uzupełnienie materiałów dotyczących metod wyceny przedsiębiorstw, jakie ukazały się w PARKIECIE z 14 i 21 lipca.
O danych prognozowanych
Metoda porównawcza powinna opierać się na danych prognozowanych. Jeśli wyceniamy daną firmę, to patrzymy na jej perspektywy, a nie dokonania. Oczekujemy zwrotu z kapitału w postaci dywidend lub wzrostu kursu akcji, a te będą tak dobre, jak wyniki firmy. Jeśli spółce kończy się patent na unikalną technologię, na jej rynek wchodzi groźny konkurent czy też przegrała ważny proces, to choćby jej historyczne wyniki były znakomite, nie one będą decydowały o jej wartości. Podane przykłady są krańcowe, ale ogólna zasada jest zawsze ta sama - to perspektywy decydują o wartości.
W pełni prawidłowym podejściem do wyceny jest obliczenie mnożników na podstawie prognoz wyników spółek porównywalnych (tzw. consensus forecast). Prognozy takie sporządzają analitycy na bieżąco śledzący określone spółki notowane na giełdach. Mnożniki te stosuje się następnie dla wyceny naszej spółki - również przy użyciu jej wyników prognozowanych (najczęściej na jeden rok).
Oczywiście, prognozy wyników nie zawsze są dostępne, a przyszłość jest nieznana. W praktyce wycen metodą mnożnikową stosuje się - dość często - historyczne wyniki firm. Jawnie lub milcząco zakłada się jednak, że wyniki historyczne są jedynie najlepszym przybliżeniem wyników przyszłych. Z tego też powodu, np. przy branżach cyklicznych, można brać pod uwagę uśrednione wyniki z kilku poprzednich lat.