Krótkoterminowa konsolidacja z początku tygodnia zakończyła się szybkim ruchem w dół. Szala zwycięstwa przechyliła się na korzyść niedźwiedzi. Pytanie tylko, na ile zmieniło to sytuację rynku w średnim terminie. W tej perspektywie nie zostały jeszcze pokonane żadne poziomy, które by świadczyły o rozpoczęciu trwalszej tendencji. Kontrakty dopiero co zbliżyły się do wsparcia wynikającego z dołka z 15 lipca - 1650 pkt. Jeśli weźmiemy pod uwagę kursy w ciągu sesji, to ważne jest też minimum z 16 lipca - 1642 pkt. To właśnie na tym poziomie biegnie lekko nachylona linia trendu wzrostowego, wyprowadzona z dołka z 17 maja. W tych okolicznościach przebicie strefy 1642-1650 pkt będzie negatywnym sygnałem, choć nadal nie przesądzi o pogorszeniu koniunktury w najbliższych tygodniach. Przed spadkiem chroni bowiem kolejne, niezbyt oddalone wsparcie z maja i czerwca w okolicy 1630 pkt (w cenach zamknięcia).
Skoro na razie niedźwiedzie nie pokonały stojących przed nimi barier, najrozsądniej jest przyjąć, że w średnim terminie konsolidacja niezmiennie trwa. W tym kontekście należy ostrożnie traktować wygenerowany wczoraj sygnał sprzedaży MACD. Dopóki trwa trend boczny, wskaźnik ten jest niemal bezużyteczny. Z drugiej strony można przypuszczać, że skuteczność utrzyma natomiast oscylator stochastyczny. Zaczyna on już docierać do strefy wyprzedania, a to nie jest sytuacja sprzyjająca otwieraniu czy powiększaniu krótkich pozycji. Sygnały Stochastica można by zignorować w momencie wykształcenia się wyraźnego trendu spadkowego. Póki jednak nie zostanie pokonane przynajmniej wsparcie na wysokości 1650 pkt, możliwy jest szybki powrót kursów w górę. Z uwagi na bliskość tej bariery, już dzisiaj może się wiele wyjaśnić.