W piątek Sejm postanowił, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie będzie mógł udzielać placówkom medycznym kredytów ani pożyczek. Ten zapis w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych obraca w niwecz rządowe plany dotyczące sposobu oddłużenia szpitali i przychodni.
Pomysł, aby pieniądze na oddłużenie szpitali pochodziły właśnie z NFZ była już drugą propozycją rządu. Pieniądze na ten cel miały pochodzić z budżetu państwa. W ten sposób, jak zapewniali przedstawiciele Rady Ministrów, choć zmieniłaby się struktura zadłużenia, wysokość długu publicznego w stosunku do PKB pozostawałaby na tym samym poziomie. Idea nie spodobała się jednak posłom.
Poprzedni pomysł, który zakładał, że kredyty dla placówek służby zdrowia udzielane będą przez banki komercyjne także nie wypalił. Założenie, że bankowcy chętnie pożyczą pieniądze, ponieważ gwarancji udzieli Krajowy Fundusz Poręczeń Kredytowych, należący do Banku Gospodarstwa Krajowego, okazało się nazbyt optymistyczne. Kredyt pomostowy wcale nie był dla banków komercyjnych atrakcyjną ofertą - rządowa koncepcja musiała się zasadniczo zmienić.
Na razie nie wiadomo, na czym polegałby trzeci już pomysł na oddłużenie szpitali. W Ministerstwie Zdrowia wyjaśniono nam tylko, że zasadniczą rolę w tworzeniu koncepcji odegra resort finansów, gdyż pieniądze na oddłużenie placówek zdrowia pochodzić będą z budżetu. Założenia projektu mają być opracowane w ciągu najbliższych dni.