UE postanowiła przyspieszyć reformę rynku cukru. Pierwsze zmiany planowane są na przyszły rok. Komisja Europejska na razie przedstawiła jedynie zarys zmian, jakie zamierza wprowadzić. Jednak, zdaniem sejmowej Komisji Rolnictwa, propozycje Brukseli już teraz są "nie do przyjęcia dla Polski".
Zabraknie polskiego cukru
Najwięcej kontrowersji wzbudza kwestia kwot cukrowych, czyli limitów produkcyjnych, jakie Unia przyznaje każdemu z państw członkowskich. Według unijnych regulacji, w tym roku Polska może wyprodukować 1,67 mln ton cukru (25 krajów UE łącznie 17,4 mln ton). KE postanowiła jednak zmniejszyć unijną kwotę o 2,8 mln ton, czyli o ok. 16%. Gdyby uznać, że każdy kraj członkowski obejmą te same zasady - Polska zmuszona byłaby zredukować ilość wytwarzanego cukru o 267 tys. ton. A sama Krajowa Spółka Cukrowa, która ma 40% polskiego rynku, musiałaby obniżyć produkcję o ok. 110 tys. ton. - Jeśli reforma wejdzie w życie, KSC z pewnością będzie domagała się okresów przejściowych - powiedział Łukasz Wróblewski, rzecznik przedsiębiorstwa. - Zmniejszenie tego limitu będzie się wiązało dla nas z koniecznością ograniczenia produkcji, a co za tym idzie zamknięcia niektórych naszych cukrowni - dodał.
Handel kwotami cukrowymi
Kolejna sporna kwestia dotyczy transferu kwot. Unia proponuje, aby cukrownie mogły przekazywać sobie przyznane limity produkcyjne. Oczywiście, nie za darmo. - To nie do pojęcia, zwłaszcza że kwoty te mogłyby być sprzedawane cukrowniom w innych krajach - uważa Wojciech Mojzesowicz z Polskiego Bloku Ludowego, przewodniczący Komisji Rolnictwa. Zdaniem posła, mogłoby to doprowadzić do sytuacji, że w Polsce w ogóle zaniechałoby się produkcji cukru, a nasze limity "powędrowałyby" do bogatszych członków Unii. KSC jest jedyną polską spółką cukrową na naszym rynku. Pozostałe cukrownie należą do zagranicznych koncernów - przede wszystkim, niemieckich.