Zdaniem Instytutu, ten rok charakteryzuje duża zmienność wielkości dochodów z tytułu podatków w poszczególnych miesiącach. W kwietniu mieliśmy bowiem do czynienia z wysokim wzrostem, w czerwcu natomiast z radykalnym spadkiem. Wahania te są wynikiem naszego wejścia do Unii Europejskiej. - W czerwcu dochody z CIT były wręcz ujemne, jednak już w lipcu i sierpniu wracają do normy - uważa ekspert Instytutu. IBnGR prognozuje, że wpływy z podatku od osób prawnych będą większe o 52% od planowanych w tegorocznej ustawie budżetowej. Także w przypadku PIT - zdaniem Instytutu - czerwcowy "dołek" nie jest sygnałem trwałego załamania. - Dochody z tego podatku osiągną zakładany poziom - uważa W. Misiąg.
Dług i deficyt
Nieustannym problemem, zdaniem Instytutu, jest dług publiczny. - Szacujemy, że na koniec tego roku wyniesie on 53-53,5% PKB - powiedział W. Misiąg. - A zahamowanie wzrostu długu w 2005 roku będzie niezmiernie trudne - dodał.
Zdaniem IBnGR jedynym ratunkiem przed przekroczeniem ostrożnościowego progu 55% jest przeprowadzenie zdecydowanych cięć wydatków.
Instytut szacuje także, że w tym roku deficyt sektora finansów publicznych w relacji do PKB wyniesie ok. 5,7% (w 2003 roku 6,3%). - Zawdzięczamy to umocnieniu złotego. Silniejszy złoty oznacza, że to samo zadłużenie np. w dolarach ma mniejszą wartość złotową. Tym samym dług w relacji do PKB staje się mniejszy - tłumaczy ekspert IBnGR.