W latach 90. ubiegłego wieku europejscy potentaci branży telekomunikacyjnej, tacy jak brytyjski Vodafone, France Telecom czy właśnie Deutsche Telekom, pojawili się w naszym regionie. Wówczas jednak wciąż najistotniejszym rynkiem dla nich była zachodnia część kontynentu czy ekspansja w Stanach Zjednocznych. Dlatego wydali po kilkadziesiąt miliardów dolarów na zdobycie licencji na prowadzenie usług z zakresu telefonii trzeciej generacji (UMTS), a Deutsche Telekom kupił np. za aż 39 mld euro amerykańskiego operatora komórkowego VoiceStream Wireless. Te wydatki, które zbiegły się w czasie z globalnym pogorszeniem koniunktury, spowodowały, że największe europejskie telekomy wpadły na początku bieżącej dekady w poważne tarapaty.

Zarząd Deutsche Telekom, na czele z Kaiem-Uwe Ricke, uznał, że pora skończyć oszczędzać (w ostatnich latach spółka spłacała gigantyczne zadłużenie, które na koniec bieżącego kwartału spadło do 44,6 mld euro, z 64 mld euro dwa lata temu) i czas na przejęcia. Wybór padł na Europę Środkowowschodnią - pisze "Wall Street Journal Europe". Niemiecki koncern ma już mocną pozycję w naszym regionie. Poza udziałami w PTC, jest też udziałowcem koncernów telefonii stacjonarnej i operatorów komórkowych w Chorwacji, Czechach, na Węgrzech, Ukrainie, w Rosji i Słowacji.

Niemcy już od ubiegłego roku starają się o przejęcie kontroli nad PTC (na razie mają 49% akcji), jednak do tej pory nie godzą się na to pozostali udziałowcy polskiej firmy - Vivendi Universal i Elektrim. Według WSJ, Deutsche Telekom chciałby też w pierwszej kolejności powiększyć udział w Croatian Telekom (ma 51% akcji), węgierskim koncernie telekomunikacyjnym Matav (59,2%) i czeskim operatorze T-Mobile Czechy (61%). - Szukamy każdej możliwości przejęcia aktywów telekomunikacyjnych w regionie - podkreśla Elek Straub, dyrektor generalny Matavu, desygnowany na stanowisko przez Niemców. Matav ma pełnić rolę jednej z platform ekspansji niemieckiego koncernu w naszym regionie.

Dziś Deutsche Telekom ma przedstawić kwartalne wyniki finansowe.